Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Prawnicy reagują na słowa Żurka. "Ta historia nie trzyma się ani logiki, ani realiów"

Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek mówił wczoraj o tym, że jego rodzice byli działaczami Solidarności. Stowarzyszenie "Prawnicy dla Polski" pokazało jednak dokumenty i stawia pytania: czy, znając realia PRL-u, coś takiego było możliwe?

Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zamieścił wczoraj nagranie w 44. rocznicę wybuchu stanu wojennego w Polsce, dzieląc się z widzami informacją o tym, że jego rodzice byli działaczami Solidarności. "Była to dla nas wszystkich chwila dramatyczna" - wspominał.

To nagranie doczekało się odpowiedzi środowiska prawniczego. Prawnicy dla Polski zabrali głos - jak twierdzą - w interesie społecznym.

Realia PRL a rodzina Żurków. "Kto uwierzy?"

"Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek publicznie buduje narrację o opozycyjnej działalności swoich rodziców w realiach PRL. W ważnym interesie społecznym Stowarzyszenie Prawnicy dla Polski pyta publicznie o prawdomówność Waldemara Żurka, podnoszącego udział także swego ojca w ruchu Solidarność. Problem w tym, że dokumenty z teczki osobowej tej opowieści nie potwierdzają – wręcz jej zaprzeczają" - czytamy w internetowym wpisie, o którym z pewnością będzie głośno.

Prawnicy dla Polski przedstawili informacje o ojcu Waldemara Żurka, który miał otrzymać Brązowy, Srebrny i Złoty Krzyż Zasługi PRL, a ten ostatni - złoty krzyż - miesiąc przed wprowadzeniem stanu wojennego.

Każdy, kto zna realia PRL, wie jedno: takie odznaczenia wymagały pozytywnej opinii zakładowej POP PZPR oraz akceptacji aparatu partyjno-administracyjnego. Osoby realnie zaangażowane w „Solidarność” nie były w ten sposób honorowane – tym bardziej w 1981 r. W czasie stanu wojennego ojciec otrzymuje skierowanie na leczenie sanatoryjne za granicą – od 6 października do 26 października 1982 r., na Węgry. Wyjazd zagraniczny w stanie wojennym wymagał zgody SB i Wydziału Paszportów. Opozycjoniści nie otrzymywali takich zgód. Nawet wyjazdy do tzw. krajów demokracji ludowej były dla nich zamknięte. Sanatorium zagraniczne w realiach PRL nie było „urlopem zdrowotnym”, lecz formą nagrody i zaufania władz.

– wskazuje stowarzyszenie, zadając pytanie: "kto – znając realia PRL – uwierzy, że osoba rzeczywiście działająca w „Solidarności” była jednocześnie wielokrotnie odznaczana przez państwo komunistyczne i otrzymywała zagraniczne wyjazdy w czasie stanu wojennego?".

Stowarzyszenie prawników wskazuje, że historia Waldemara Żurka nie trzyma się "ani logiki, ani realiów epoki":

"Co więcej – to kolejny przypadek, gdy narracja ministra rozmija się z faktami. Niedawno dziennikarze publicznie wykazali niespójności w jego własnych opowieściach o rzekomej działalności opozycyjnej – nie zgadzały się daty, wydarzenia, kontekst historyczny. Mamy więc do czynienia nie z „pomyłką”, lecz z konsekwentnym budowaniem fałszywej legendy – rodzinnej i osobistej. I właśnie to jest sednem problemu. Nie prywatne życiorysy. Nie przeszłość rodziców. Problemem jest wykorzystywanie nieprawdziwej narracji historycznej jako moralnego kapitału w polityce i w wymiarze sprawiedliwości".

Społeczeństwo ma prawo wiedzieć kim jest Minister Sprawiedliwości, jaka jest jego przeszłość, a także – dlaczego publicznie budowane przez Waldemara Żurka legendy odbiegają od zasobów dokumentalnych. Obowiązkiem zaś Waldemara Żurka jest wyjaśnić Suwerenowi z jakich przyczyn mija się z prawdą albo – w najlepszym wypadku – operuje półprawdami, pomijając istotne okoliczności swego pochodzenia" - kończą Prawnicy dla Polski.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane