Interpelacja Roberta Dowhana wyróżnia się na tle typowej parlamentarnej korespondencji zarówno emocjonalnym tonem, jak i osobistym charakterem. A co najbardziej zaskakuje - złożył ją w takiej formie... poseł rządzącej koalicji.
Często rozmawiam z ludźmi, a teraz szczególnie, czekając w kolejce, aby oddać pojemniki, za które pobrano kaucję. Widząc tych ludzi z wielkimi workami pełnymi opakowań, wstyd mi, że takie prawo stanowimy.
– zaczął Dowhan.
"Zrobiliśmy z ludzi śmieciarzy" - stwierdził polityk Koalicji Obywatelskiej.
- Opakowania, w których zawsze zostanie napój, sok czy cokolwiek innego, przecież fermentują i się rozlewają. Wozimy te śmierdzące rzeczy w samochodach, potem stoimy w kolejkach, aby odzyskać swoje pieniądze. A przecież system segregacji działał dobrze. Miało być taniej i lepiej, ale wyszło jak zawsze - pisał dalej polityk KO. - Maszyny się zacinają, pojemniki są pełne, śmierdzą i przyciągają muchy oraz inne szkodniki, a potem wędrują przez sklepy na magazyny. Ludzie stoją z workami i czekają. Jakie to upokorzenie naszego społeczeństwa. I to nie jest mój głos. To głos ludzi, z którymi rozmawiam.
Wymyślają nam bzdury nic niedające, jak te chore nakrętki, których nie da się odkręcić, czy papierowe słomki. Sami rozbijają się samolotami i limuzynami po Europie i świecie, a Ty, naiwny człowieku, wierzysz, że zbawiasz świat i klimat. Naprawdę tego nie widzicie? Czy nie możemy raz być dla ludzi, a nie zawsze przeciwko nim?
– zakończył Dowhan.

Ton interpelacji jest tak nietypowy, że aż sprawdziliśmy, czy na pewno to prawdziwe pismo, jakie trafiło do resortu. Okazuje się, że tak! Najwyraźniej w ministerstwie klimatu i środowiska również są w szoku, gdyż nie dotrzymano terminu odpowiedzi na pismo posła Dowhana - został on przedłużony.