Wniosek o wotum nieufności wobec Andrzeja Domańskiego
Prezydent Karol Nawrocki ogłosił w czwartkowym orędziu, że złożył podpis pod ustawą dotyczącą nadmiarowych zysków. Jednocześnie zażądał od rządu szybkich działań, które mają przełożyć się na obniżki cen paliw na stacjach. Zapowiedział też, że przepisy trafią do Trybunału Konstytucyjnego w ramach kontroli następczej.
Jeszcze dzień wcześniej przedstawiciele obozu rządzącego przekonywali, że podpis głowy państwa oznacza dla obywateli wymierne oszczędności. Politycy Lewicy próbowali dodatkowo zilustrować ten przekaz podczas wystąpienia przed Pałacem Prezydenckim, gdzie pojawili się z kanistrem.
Dziś w Puławach odbyła się konferencja prasowa wiceprezesa PiS i kandydata tej partii na premiera Przemysława Czarnka oraz europosła PiS Daniela Obajtka.
Chcemy mówić o wszystkim, co dzieje się z gospodarką, co dzieje się z rolnictwem, co dzieje się również z przedsiębiorcami rolnymi. Jutro mamy Kongres Gospodarka, wielki kongres gospodarczy, na którym zaprezentujemy nasze plany wyjścia z kryzysu, w który wciąga nas rząd Donalda Tuska i pan Domański. Pan Domański, wobec którego składamy dzisiaj wniosek o wotum nieufności
– poinformował Czarnek.
"Chcemy wykazać skrajną niekompetencję"
Dodał, że "wiemy, że ten rząd go broni, ale chcemy wykazać skrajną niekompetencję i brak odpowiedzialności za decyzje w sprawie gospodarki".
To jest minister finansów i gospodarki i właśnie ten pan podejmuje te decyzje. Rekordowy deficyt budżetowy na poziomie 282,6 miliarda złotych daje sumę ponad biliona złotych zadłużenia tylko w ciągu tych trzech lat rządu Donalda Tuska i właśnie pana Domańskiego. Niedobory, jeśli chodzi o wpływy podatkowe i wpływy do budżetu planowane przez pana Domańskiego, są ogromne. To wszystko składa się na wielki problem, który jest tuż przed nami. Idziemy na ścianę, czyli przekroczenie progów ostrożnościowych - 55 proc. zadłużenia względem PKB - czy to dla sfery budżetowej, czy dla waloryzacji rent i emerytur
– alarmował Czarnek.
Polityk pdokreślił, że partia składa wniosek o wotum nieufności, "ponieważ ten stan finansów publicznych powoduje, że dzisiaj kryzys jest na wszystkich możliwych płaszczyznach, również jeśli chodzi o rolnictwo".
Tutaj, w Zakładach Azotowych, produkuje się nawozy. Nawóz jest jednym ze składników kosztów produkcji rolnej, niezwykle wysokim, o czym zaraz pan Tomasz Ognisty będzie mówił. Ale kryzys finansów publicznych powoduje, że państwo nie zachowuje się tak, jak powinno się zachowywać i jak zachowywało się w czasach rządu Prawa i Sprawiedliwości. Przypomnijmy, że w naszych czasach, kiedy rzeczywiście wybuchła wojna, rząd przeznaczył blisko 4 miliardy złotych na dopłaty dla rolników. 500 złotych do hektara, bez żadnych kombinacji
– przypomniał kandydat PiS na premiera.
Czarnek zwrócił uwagę, że "wczoraj rząd wycofał się ze skandalicznych decyzji dotyczących cen referencyjnych, z których wynikało, że tak naprawdę z tych do 500 złotych, o których mówił pan Krajewski, dopłaty dla rolników do nawozów miało pozostać kilkadziesiąt złotych".
To jest skandal. W sytuacji, kiedy w ogóle brakuje opłacalności produkcji rolnej, dopłacać rolnikom kilkadziesiąt złotych do hektara, przeznaczając na to nie 4 miliardy złotych, jak w naszych czasach, tylko zaledwie 8 milionów złotych, to jest tak naprawdę plucie w twarz rolnikom, którzy już nie mają z czego płacić za nawozy. Państwo jest w tak wielkim kryzysie finansów publicznych, że oszukuje i nie jest w stanie pomóc ani przedsiębiorcom rolnym, ani rolnikom w ogóle. Dlatego ten wniosek i dlatego dzisiaj zaczynamy dzień związany z przedsiębiorczością, z gospodarką, właśnie od Zakładów Azotowych
– podsumował.
Następnie głos zabrał europoseł Daniel Obajtek.
Mamy bardzo potężny kryzys i ten kryzys będzie narastał, ponieważ ten rząd nie ma żadnej recepty na to, żeby go przyhamować i zatrzymać to, co się dzieje. Przypominam sobie rok 2023. Właśnie tutaj byłem, w Puławach. I proszę państwa, chciałem przejąć Puławy. Bo tak naprawdę jedynym ratunkiem i sposobem na zapewnienie stabilności rynku nawozów w Polsce będzie sytuacja, w której Grupa Orlen przejmie te firmy - z jednej prostej przyczyny. Grupa Orlen jest grupą multienergetyczną. Czasy się zmieniają, zmienia się otoczenie makroekonomiczne i sytuacja na giełdach. Ale Grupa Orlen ma zarówno przerób, jak i wydobycie
– oświadczył.
Podkreślił, że "w momencie, kiedy gaz jest bardzo drogi na rynkach międzynarodowych, zarabia się na wydobyciu gazu, ale nie zarabia się wtedy na nawozach - gdy gaz ma niskie notowania, zarabia się na nawozach".
Zbilansowana grupa powinna przejąć nawozy i stabilizować ich cenę. Chciałem to zrobić w 2023 roku. Rozpocząłem ten proces. Ci panowie nie zrealizowali z tego procesu absolutnie nic. Dziś cena nawozów byłaby stabilna. Byłaby, proszę państwa, o wiele bardziej stabilna. Byłyby synergie logistyczne, finansowe i technologiczne. W ogóle inaczej poukładalibyśmy cały rynek. W zamian za to, proszę państwa, wypłaca się rekordowe dywidendy, między innymi również funduszom międzynarodowym, zamiast te pieniądze przeznaczyć na pewnego rodzaju przejęcia, choćby Puław, choćby IKS Solino, które powinno przejąć byłe zakłady Ciech
– dodał.
Jego zdaniem "mając zbilansowane rafinerie, mając ogromną marżę rafineryjną, mając jako jedyna firma wydobycie, a dziś zarabia się na marży rafineryjnej i na wydobyciu - Orlen może bez problemu stymulować cenę o co najmniej złotówkę".
To nie jest coś nienormalnego. Proszę państwa, tak robią międzynarodowe koncerny. Koncerny międzynarodowe optymalizują działalność, koncerny międzynarodowe zapewniają stabilność na rynku. Kiedy się dziś dowiedziałem, że paliwo będzie tylko o złotówkę tańsze, to się po prostu załamałem. Tak naprawdę w Polsce paliwo powinno być o dwa złote tańsze z jednej prostej przyczyny. Jedną złotówkę może bez problemu wygenerować Orlen, a drugą złotówkę można uzyskać z danin
– ocenił.
W jego opinii "dziś rząd nie podejmuje żadnych właściwych decyzji, by stabilizować sytuację gospodarczą w Polsce, a szczególnie w rolnictwie".