Najbardziej zdecydowane stanowisko w trakcie debaty zaprezentował publicysta Rafał Ziemkiewicz, który przekonywał, że wynik wyborów był dla niego nie tyle nadzieją, co pewnością.
- Nie byłem optymistą, po prostu wiedziałem. 30-parę lat w zawodzie komentatora politycznego nauczyło mnie, jaki jest naprawdę spór w Polsce i jaka jest oś podziału - mówił Ziemkiewicz.
Jak zaznaczył, w jego ocenie rzeczywisty podział polityczny w Polsce nie przebiega wzdłuż osi lewica–prawica, ani nawet wzdłuż podziałów majątkowych. - To są podziały oparte na tym, czy ktoś się identyfikuje z ludem czy z klasą panującą, z grupą trzymającą władzę. Zostaliśmy podzieleni - ocenił.
Publicysta odniósł się też bezpośrednio do biografii obu głównych kandydatów w kampanii prezydenckiej.
Zobaczyłem człowieka z blokowiska, który nie dostał, w życiu wszystko osiągnął sam. Jego żona też jest przykładem zbudowania własnego życia. A kogo zobaczyłem po przeciwnej stronie? Kandydata ludzi, którzy wszystko w życiu dostali na tacy. Z bogatego domu
– mówił, dodając, że już wtedy był przekonany, iż "ten człowiek z blokowiska po prostu musi wygrać".

"Zmowa manipulacji"
Krzysztof Stanowski, dziennikarz i kandydat na prezydenta w ubiegłorocznych wyborach, skupił się w swojej wypowiedzi na przebiegu samej kampanii wyborczej, wskazując na słabości głównego kontrkandydata Karola Nawrockiego - Rafała Trzaskowskiego.
– Główny kontrkandydat Karola Nawrockiego popełniał duże błędy, ta kampania dla niego nie była udana – ocenił Stanowski. Jak dodał, obserwując kampanię z bliska, zaskoczyło go, jak kandydat, który prezentował "amerykański luz i styl bycia", w miarę trwania kampanii tracił formę i coraz gorzej radził sobie w sytuacjach stresowych.
Stanowski podkreślił też, że według niego Karol Nawrocki musiał w kampanii mierzyć się nie tylko z rywalami politycznymi.
- On musiał najpierw przebić się przez jakąś zmowę milczenia, albo nawet nie; on musiał się przebić przez zmowę manipulacji, których było bardzo dużo - stwierdził.
Poparcie PiS i ruch obywatelski
Bardziej analityczne spojrzenie na wynik wyborów zaprezentował historyk prof. Andrzej Nowak, który wskazał na znaczenie połączenia poparcia największej partii opozycyjnej z ruchem obywatelskim wokół kandydata.
- Połączenie czynnika obywatelskiego z poparciem największej partii opozycyjnej dawało szansę na wygraną - ocenił prof. Nowak. Jego zdaniem kluczowe znaczenie miała decyzja prezesa Prawa i Sprawiedliwości. - To, że prezes Jarosław Kaczyński zdecydował się poprzeć kandydata, który nie był członkiem partii, bardzo pomogło - dodał historyk.
Nowak zwrócił też uwagę na cechy osobiste samego kandydata jako czynnik decydujący o zwycięstwie.
Rozstrzygnęły cechy kandydata, to że miał taką odporność na ciosy, to, że wykazał się charakterem. Umiał połączyć siłę odporności, siłę charakteru, z uśmiechem w trakcie kampanii
– mówił.