Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Grodzki – wielki nieobecny na korupcyjnym procesie. Bohater gigantycznej afery unika odpowiedzialności

W procesie dotyczącym korupcji w szpitalu Szczecin-Zdunowo aktem oskarżenia objętych jest 30 osób. Przez kilkanaście lat, w wyniku zorganizowanej działalności przestępczej, poprzez Fundację działającą przy tamtejszym szpitalu przyjęto od pacjentów ponad 2,3 mln zł. Ale „pomysłodawca i inicjator tego sposobu przyjmowania wpłat od pacjentów”, czyli Tomasz Grodzki, nie zasiadł na ławie oskarżonych. Nie dopuścili do tego jego koledzy z KO, którzy po nielegalnym przejęciu prokuratury kazali wycofać z Senatu wniosek o uchylenie immunitetu Grodzkiemu.

Proces dotyczący korupcji w szpitalu Szczecin-Zdunowo, którego ordynatorem, a potem dyrektorem był Tomasz Grodzki, powoli dobiega końca.

Przesłuchano już 260 z 280 zaplanowanych świadków. W ubiegłym tygodniu, podczas rozprawy przed Sądem Okręgowym w Szczecinie, zeznawała jako świadek 67-letnia Kazimiera L. z Myśliborza, która utrzymuje się z renty chorobowej. Była pacjentką ordynatora Krzysztofa K., podwładnego Tomasza Grodzkiego. Przed sądem zeznała, że dokonała wpłaty w wysokości 10 tys. zł na Fundację Pomocy Transplantologii. „Chciałam szybciej dostać się do kliniki na zabieg. Wiedziałam, że jak wpłacę, to tak będzie, tak myślałam” – tłumaczyła rencistka.

Łapówka za czas

Kazimiera L. najpierw umówiła się w prywatnym gabinecie doktora Krzysztofa K. „O Fundacji dowiedziałam się od doktora. On tak zasugerował podczas wizyty, że jak wpłacę pieniążki, to będę szybciej przyjęta. On do niczego mnie nie zmuszał, ale zdecydowałam z własnej woli, że zapłacę” – powiedziała L.

Pani Kazimiera L. dodała, że nie podjęła decyzji od razu z powodu braku środków finansowych. „Musiałam się zastanowić, od kogo wezmę taką kwotę, musiałam porozmawiać z mężem, czy nazbieram tyle. Podjęłam decyzję, że wpłacę, choć to było bardzo dużo pieniędzy dla mnie, bo mam renty 1050 zł. Musiałam pożyczyć i potem mąż wpłacił na poczcie pieniądze na konto Fundacji. Miałam takie bóle biodra, nie do wytrzymania, dlatego oddałabym wszystkie pieniądze, żeby mnie operowali jak najszybciej” – wyjaśniła.

Jak zeznała pani Kazimiera, w normalnej kolejce na operację musiałaby czekać trzy lata. Po dokonaniu wpłaty na Fundację Pomocy Transplantologii ten czas skrócił się jedynie do około dwóch tygodni.

Podobnych świadectw, które wysłuchał Sąd Okręgowy w Szczecinie od pacjentów, były dziesiątki. Schemat ten sam: wizyta w prywatnym gabinecie, sugestia od lekarza o wpłacie na Fundację, bo to przyspieszy operację. I za każdym razem działało. 

Korupcja na masową skalę

Proces, który się toczy przez szczecińskim sądem okręgowym, jest efektem śledztwa wszczętego przez Prokuraturę Regionalną w Szczecinie pod koniec 2019 roku. W początkowym etapie postępowanie dotyczyło przyjmowania łapówek od pacjentów przez Tomasza Grodzkiego. Ale ponieważ w relacjach poszkodowanych coraz częściej przewijała się nazwa Fundacji, funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego weszli do jej siedziby i zabezpieczyli dokumenty. Okazało się, że Fundacja Pomocy Transplantologii, działająca przy szpitalu kierowanym przez Grodzkiego, była przykrywką do prowadzenia działalności przestępczej na ogromną skalę. Dlatego wszczęto odrębne śledztwo poświęcone tylko Fundacji, poza tym wcześniejszym dotyczącym Tomasza Grodzkiego. Zostało ono zakończone aktem oskarżenia, który obejmuje 30 osób, w tym trzech byłych lekarzy ze szpitala kierowanego przez Grodzkiego, którzy działali w Fundacji.

Ustalenia śledczych potwierdziły, że proceder korupcyjny trwał w latach 2008–2019 i dotyczył zabiegów chirurgicznego leczenia otyłości (tzw. bariatrycznych). W tym czasie przyjęto od 217 pacjentów wpłaty na rzecz Fundacji Pomocy Transplantologii w łącznej kwocie ponad 2,3 mln zł. 

Inicjator Grodzki

Z ustaleń Prokuratury Regionalnej w Szczecinie wynika, że „pomysłodawcą i inicjatorem wyżej opisanego sposobu przyjmowania wpłat od tzw. pacjentów bariatrycznych był Tomasz Grodzki, ówczesny dyrektor Specjalistycznego Szpitala im. prof. Alfreda Sokołowskiego w Szczecinie-Zdunowie, jak również założyciel Fundacji Pomocy Transplantologii, który faktycznie podejmował decyzje w ramach tego podmiotu”. W komunikacie Prokuratury Regionalnej w Szczecinie czytamy:

„Gdy około roku 2005 chirurg Krzysztof K. zasygnalizował Tomaszowi G. potrzebę wykonywania w szpitalu zabiegów bariatrycznych, uzyskał informację, iż jest to możliwe tylko pod warunkiem uzyskiwania od pacjentów korzyści majątkowej. W trakcie prowadzonych następnie rozmów Tomasz G. wskazał podmiot, który miał przyjmować wpłaty, tj. Fundację Pomocy Transplantologii, oraz wyznaczył wysokość wpłaty na 10 000 zł. Polecił następnie Krzysztofowi K., aby żądał od pacjentów wpłaty ustalonej przez Tomasza G. kwoty jako niezbędnej do wykonania zabiegu bariatrycznego”.

Choć aktem oskarżenia w tej sprawie objęto 30 osób, w procesie przed Sądem Okręgowym w Szczecinie na ławie oskarżonych nie ma Tomasza Grodzkiego. Wobec lekarza, który pełni funkcję senatora, skierowano w toku śledztwa do Senatu wniosek o wyrażenie zgody na pociągnięcie go do odpowiedzialności karnej, ale po nielegalnym przejęciu prokuratury przez ludzi z koalicji 13 grudnia jedną z pierwszych decyzji nowego szefa Prokuratury Regionalnej w Szczecinie było wycofanie wniosku o uchylenie immunitetu Grodzkiemu. Tym samym jak dotąd za żadne z przestępstw korupcyjnych, które śledczy zarzucają Grodzkiemu, polityk ten nie odpowiedział przed sądem.

Podobnie było cztery lata temu, kiedy prokuratura wnioskowała o uchylenie immunitetu Grodzkiemu za indywidualne przyjmowanie łapówek od pacjentów – to był ten pierwszy wątek w śledztwie dotyczącym korupcji w szpitalu Szczecin-Zdunowo. Wtedy na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej „zwykłego łapówkarza” podczas głosowanie nie zgodzili się senatorowie PO, PSL i postkomuniści z SLD.

Źródło: Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej