Czarnek skierował pytania bezpośrednio do premiera Donalda Tuska i wicepremiera, szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza. Zwrócił uwagę, że samorząd Poniatowej nieodpłatnie przekazał Ministerstwu Obrony Narodowej grunt pod budowę jednostki wojskowej, a mimo to inwestycja nie rusza.
– Stawiamy pytania obecnej władzy, panu Kosiniakowi-Kamyszowi, panu Tuskowi, jak to jest, jeżeli jest zagrożenie, dlaczego jednostka w Poniatowej nadal nie powstaje, dlaczego ziemia przekazana przez samorząd na te cele, za darmo do MON, nie jest spożytkowana właśnie na ten cel? – pytał polityk.
„Nie dzieje się nic”
Kandydat PiS na premiera odniósł się również do słów szefa rządu o rosnącym zagrożeniu bezpieczeństwa. Jak mówił, skoro sytuacja jest bardzo skomplikowana, a premier powołuje się na raporty CIA, trudno zrozumieć, dlaczego nowe jednostki nie powstają ani w Poniatowej, ani w Sobieszynie i Janowie Lubelskim.
– My w tym miejscu Polski, na wschodzie Polski, po tej stronie Wisły, czuliśmy się bezpiecznie wówczas, kiedy jednostki powstawały – przekonywał Czarnek.
„Festiwal obietnic”
Polityk zapowiedział też, że spodziewa się w tym roku wysypu obietnic ze strony obozu rządzącego. Nawiązał do programu „100 konkretów”, z którym Koalicja Obywatelska szła do wyborów w 2023 roku.
– Powstaje właśnie w siedzibie PO, KO nowy program 100 konkretów, być może nawet 150 konkretów. Pytanie, ilu Polaków raz jeszcze nabierze się na obietnice bez pokrycia pana Tuska – mówił Czarnek.