Opozycja żąda wyjaśnień
Decyzja o przekazaniu przez Polskę Ukrainie 30 pocisków PAC-3 do amerykańskiego systemu Patriot została podjęta z pominięciem parlamentu i prezydenta. Okazało się też, że jednym z inicjatorów tego pomysłu był minister obrony Niemiec Boris Pistorius.
Wcześniejsze nieoficjalne doniesienia w tej sprawie potwierdził dziś Donald Tusk, jednak przy okazji postanowił nieco postraszyć polityków opozycji. - W ostatnich godzinach, dniach głośno jest o Patriotach, o pociskach, jakie Polska przekazała Ukrainie. Ponawiam swój apel do wszystkich, począwszy od prezydenta, do wszystkich polityków: nie igrajcie z ogniem - przestrzegł premier.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”
Podkreślił, że “pomoc Polsce dla Ukrainy w jej wojnie z Rosją była przedmiotem naszego narodowego i politycznego konsensusu”. - Można dyskutować o historii, o wzajemnych relacjach; można zastanawiać się w jakim zakresie pomagać uchodźcom, migrantom tu w Polsce, ale nie można w żaden sposób narażać na ryzyka naszej współpracy z Ukrainą w jej obronie przed napaścią rosyjską - ocenił.
No i mamy potwierdzenie od samego premiera. POLSKA PRZEKAZAŁA UKRAINIE PATRIOTY. Tusk:
— chrzanik (@chrzanikx) July 6, 2026
„Jest głośno o Patriotach, pociskach, które Polska przekazała Ukrainie. Ponawiam swój apel do wszystkich, począwszy od prezydenta: nie igrajcie z ogniem. Można dyskutować o historii ale nie… pic.twitter.com/kMq7k0jxUB
Opozycja domaga się wyjaśnień od rządu, a rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz podkreślił, że prezydent nie ma żadnego wpływu na to, co i w jakim trybie rząd przekazuje walczącej z Federacją Rosyjską Ukrainie. - Chciałbym się dowiedzieć w jakim trybie pan prezydent jest informowany. Bo ja nie znam takiego trybu, w którym bezpośrednio pan prezydent jest informowany o przekazywaniu jakichś konkretnych donacji na Ukrainę - powiedział.
Mariusz Błaszczak podkreśla, że pociski PAC-3 stanowią "kluczowy element obrony polskiego nieba przed rakietami balistycznymi i innymi zaawansowanymi zagrożeniami".
Działanie na szkodę Polski
Były minister obrony Jan Parys w rozmowie z portalem Niezależna.pl ocenił, że Donald Tusk “od kilkunastu lat prezentuje postawę wrogą wobec broni antyrakietowej”. - Ta broń służy temu, aby chronić nasze terytorium, nasze społeczeństwo i nasz potencjał obronny przed uderzeniem rakietowym ze strony Rosji. które może nadejść przy użyciu wyrzutni Iskander. I Patrioty, które zakupiło Prawo i Sprawiedliwość miały służyć temu, żeby chronić nas przed przed zniszczeniem kraju, przed zabijaniem naszych obywateli i przed zniszczeniem naszego potencjału militarnego. Więc każdy kto redukuje zapasy pocisków do wyrzutni Patriot obniża naszą zdolność do obrony kraju - tłumaczył.
[polecam:https://niezalezna.pl/polska/za-odra-juz-bronia-tuska-niemiecki-dziennik-uderza-w-polska-opozycje/574322#goog_rewarded]
Nasz rozmówca podkreślił, że nie ma w tej chwili sposobu, żeby wyrównać czy zastąpić oddane Ukrainie pociski innym zakupem. - One są towarem bardzo deficytowym i przez najbliższe 10 lat nikt nam nie sprzeda tych pocisków. Ich produkcja w Stanach Zjednoczonych jest bardzo ograniczona, wobec czego moim zdaniem Donald Tusk i Kosiniak-Kamysz postąpili bardzo nierozsądnie - dodał.
- Zniszczenie naszego potencjału militarnego otwiera armii rosyjskiej drogę do marszu na Berlin i na Paryż. Jednym słowem premier Tusk i wicepremier Kosiniak-Kamysz postąpili nie tylko na szkodę Polski, ale i na szkodę Paktu Północnoatlantyckiego oraz wszystkich państw Unii Europejskiej
- ocenił Jan Parys.
Tusk blokował tarczę antyrakietową
Zdaniem byłego szefa MON Ukrainie “można i trzeba pomagać, ale taki sposób, żeby nie zmniejszać siły odstraszania na linii frontu”. - Należy wykorzystywać w tym celu zasoby zgromadzone w krajach tzw. zaplecza, czyli w Niemczech, Holandii, Anglii, Francji, we Włoszech czy Hiszpanii, bo wtedy nie naruszamy zdolności odstraszania na linii frontu. A to, co oni zrobili jest wyraźnie ze szkodą dla obrony Europy przed Rosją - wyjaśnił.
- Ta decyzja jest więc karygodna, błędna i pokazuje, że oni w ogóle nie rozumieją czym jest bezpieczeństwo Europy
- dodał.
Wyjaśniając, co rozumie pod pojęciem niechęci Donalda Tuska do broni antyrakietowej, Jan Parys zauważył, że “jest to jedyna broń, która może zablokować marsz Rosji na zachód”. Przypomniał w tym kontekście blokowanie przez Donalda Tuska w 2008 r. budowę w Polsce amerykańskiej instalacji antyrakietowej.
- Robił to tylko dlatego, że była to koncepcja, którą wspierał Lech Kaczyński i ówczesny wiceszef BBN Witold Waszczykowski. I teraz znowu wrócił do tej walki z bronią antyrakietową, co niestety jest zgodne z tym, co ustalił w czasie swojej wizyty w Moskwie, kiedy radził się Putina, czy Putin mu pozwoli na instalację amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Polsce
- tłumaczył b. szef MON.
W interesie Niemiec
Nawiązując do doniesień mówiących o wpływie niemieckiego ministra obrony na decyzję w sprawie przekazania przez Polskę pocisków PAC-3 Ukrainie, nasz rozmówca zauważył, że ich oddanie “będzie nas skazywało na to, byśmy zaczęli się wiązać nie z amerykańskim systemem rakietowym Patriot, tylko żebyśmy się zaczęli wiązać z systemem niemieckim, który na razie jest jedynie na deskach kreślarskich”. - Histeryczna proniemieckość Tuska powoduje, że chce on zerwać udział Polski w amerykańskim systemie antyrakietowym i przerzucić nas na system niemiecki, który jeszcze nie funkcjonuje - ocenił.
- Trzeba pomagać Ukrainie, wykorzystując potencjał krajów zaplecza, ale właśnie tego Tusk nie rozumie. I okazuje się, że [niemiecki minister obrony Boris-red.] Pistorius ma wpływ decydujący na decyzje Tuska, a nie racja stanu Polski
- dodał.
Jan Parys przypomniał, że kiedy rząd PiS przekazywał walczącej Ukrainie czołgi, transportery, helikoptery czy samoloty, “to jednocześnie zastępował to zamówieniami sprzętu w Stanach Zjednoczonych lub w Korei”. - Obecnie, jak wiemy, sytuacja na rynku jest taka, że nikt przez najbliższe 10 lat pocisków do wyrzutni Patriot nam nie sprzeda. Czyli to, co daliśmy jest niezastępowalne. I to jest fundamentalna różnica w stosunku do tego, co robił PiS. Potrafił pomagać, oddawał i zastępował, a Tusk oddaje i zostajemy z gołą ręką - podsumował b. szef MON.