Czechy i Słowacja wysyłają samoloty ewakuacyjne po obywateli, którzy utknęli na objętym działaniami zbrojnymi Bliskim Wschodzie. Nie robi tego polski rząd, który twierdzi, iż to niebezpieczne. W przestrzeni publicznej pojawia się wiele sygnałów, że placówki dyplomatyczne RP nie odpowiadają na sygnały Polaków. Takie informacje mają też docierać bezpośrednio do polityków opozycji.
"Otrzymujemy masę e-maili, telefonów o tym, że polscy obywatele są pozostawieni na pastwę losu, że nawet nie mogą się skontaktować z właściwymi placówkami dyplomatycznymi w krajach, w których aktualnie przebywają"
– poinformował w poniedziałek europoseł PiS Piotr Müller.
Co robi MSZ?
Polityk krytycznie ocenia pracę resortu dyplomacji. - Rzecznik prasowy MSZ po prostu w skandaliczny sposób w ogóle sugeruje dziennikarzom, którzy zadają pytanie o los polskich obywateli, że ci dziennikarze życzą sobie rzekomo, żeby strzelano w polskie samoloty. To jest sytuacja po prostu bez precedensu - stwierdził.
"Pamiętam wielokrotnie tego typu sytuacje różnego rodzaju kryzysowe, w których pomagaliśmy polskim obywatelom za granicą. Czy to była kwestia sytuacji, gdy wybuchła epidemia, czy różnych konfliktów zbrojnych. Dzisiaj MSZ uważa, że to, że poinformowało, że w jednym kraju istnieje ryzyko wybuchu wojny, zwalnia ich z odpowiedzialności za wszystkie kraje w pobliżu, w ogóle z jakiejkolwiek odpowiedzialności za działania"
– podkreślił.
Jak przekazał, opozycja oczekuje od MSZ, by "uruchomiło bardzo szeroką kampanię informacyjną, możliwość dodzwonienia się do placówek". - Jeżeli nie wiecie jak to robić, to zachęcam was do skorzystania z działań, które podejmowaliśmy w czasach rządów, gdy wybuchłą wojna, gdy było cell center - oznajmił.
"Dzisiaj rząd po raz kolejny pokazuje, że po prostu nieudolnie działa w obszarze komunikacji z obywatelami w sytuacji zagrożenia. Już nie mówiąc o tym, że po prostu nie organizuje pomocy tam, gdzie to jest możliwe, tam, gdzie to jest bezpieczne w taki sposób, aby pomóc tym ludziom, którzy znaleźli się bez możliwości powrotu dzisiaj do ojczyzny [...] MSZ woli sobie siedzieć i powiedzieć że "przecież ostrzegaliśmy" i w związku z tym są zwolnieni rzekomo ze swojej aktywności"
– powiedział.