Dyskretny urok Kościoła
Najciekawszy polski pisarz i reżyser młodszego pokolenia, czyli Łukasz Orbitowski i Jan Komasa, wypuścili niedawno bardzo podobne dzieła. Powieść „Kult” i film „Boże Ciało”. Oba są zainspirowane prawdziwymi wydarzeniami.
Najciekawszy polski pisarz i reżyser młodszego pokolenia, czyli Łukasz Orbitowski i Jan Komasa, wypuścili niedawno bardzo podobne dzieła. Powieść „Kult” i film „Boże Ciało”. Oba są zainspirowane prawdziwymi wydarzeniami.
Miarka się przebrała. Izba Pracy Sądu Najwyższego orzekła, że demokracja w Polsce jest nielegalna, a konkretnie inna izba tego samego sądu oraz Krajowa Rada Sądownictwa.
Francuzi mają już dość rządów prezydenta Emmanuela Macrona, czemu dawali wyraz w ostatnich miesiącach, organizując na ulicach miast strajki i demonstracje, które bardzo często przeradzały się w krwawe bitwy pomiędzy demonstrantami a policją.
Wzmocniony duchowo i ideowo po spotkaniach z Leonidem Swiridowem i wizytach w Sputniku, gdzie mógł odetchnąć atmosferą wolności i pluralizmu, Grzegorz Braun demaskuje złowrogie knowania USA. Ostrzega przed apokalipsą, która nas czeka, gdyż „obecność wojsk amerykańskich (…) jednoznacznie zwiększa możliwość występowania konfliktów lokalnych”.
Kto wymyślił „Gazetę Polską Codziennie”? Otóż starzy pracownicy TVP, jeszcze z czasów komuny! Gdy na początku pierwszych rządów PiS w telewizji publicznej pojawił się Tomasz Sakiewicz, przybyli do niego owi weterani i uniżenie zameldowali: my tu, wszyscy, czytamy „Gazetę Polską”. Codziennie!
Ostatni rocznik gimnazjalistów uplasował się w ścisłej czołówce w międzynarodowym badaniu wiedzy i umiejętności 15-latków (PISA), sprawdzającym kompetencje matematyczne, w zakresie nauk przyrodniczych i czytania ze zrozumieniem.
Trzech byłych polskich menedżerów EuRoPol Gazu usłyszało zarzuty działania na szkodę tej polsko-rosyjskiej spółki. Jednak wątpliwe zdaniem śledczych decyzje podejmowali nie tylko Polacy, lecz także Rosjanie.
Sędziowie z zarzutami dyscyplinarnymi, marsze w jednym szeregu z oskarżonymi, łamanie wszelkich zasad przyzwoitości – taki w skrócie jest obraz nadzwyczajnej kasty. W walkę o tzw. niezależne sądownictwo zaangażowali się politycy całej opozycji, ale to akurat nie dziwi.
Przewodniczący SLD Włodzimierz Czarzasty wywołał burzę stwierdzeniem, że armia sowiecka wyzwoliła Polskę. Dodał też, że Polskę wyzwalała również, jak się wyraził, „armia Wojska Polskiego”, czyli – jak sprecyzował – ta, w której służył Wojciech Jaruzelski.
Żołnierze sowieccy wyzwalali Polskę – stwierdził tow. Włodzimierz Czarzasty. Mówił o 1944/45 roku. Swoją drogą ciekawe, czy to samo powiedziałby o działaniach tej samej Armii Czerwonej w czasie wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku, czy o 17 września 1939 roku? Bolszewicy też nas wtedy wyzwalali?
Nie milkną lamenty piłkarskich ekspertów nad „krzywdą”, która spotkała jednego z najlepszych napastników świata, Roberta Lewandowskiego, który nie znalazł się na podium plebiscytu na najlepszego piłkarza globu magazynu „France Football”.
Jeszcze we wrześniu wicepremier Piotr Gliński zwrócił się do niemieckiej minister kultury Moniki Grütters o podpisanie apelu ws. zwrotu dzieł sztuki zagrabionych w Polsce podczas II wojny światowej, skierowanego do niemieckich muzeów i do prywatnych właścicieli. Ostatecznie, mimo wstępnej zgody, niemiecka minister kultury – czy raczej kulturkampfu w stylu pruskim – podpisania apelu odmówiła.
Klaudia Jachira wypowiedziała się w Radio Plus na temat polskiej przyrody. Wystarczyło 10 minut, by pokazała, że nie ma pojęcia, o czym mówi. Z pewnością płaskoziemca stwierdziła, że z Polski może zniknąć 75 proc. lasów. Oczywiście przeczytała tylko nagłówek w mediach. Gdyby wczytała się w treść, wiedziałaby, że chodzi o to, iż „w analizowanej perspektywie czasowej optimum klimatyczne utracą te gatunki drzew, które dzisiaj zajmują ok. 75 proc. powierzchni lasów”, co nie oznacza „zniknięcia w perspektywie najbliższych 50 lat 75 proc. drzew w lasach ani tym bardziej redukcji powierzchni leśnej na taką skalę”.
Falusy i genitalia nadnaturalnej wielkości, obwisłe biusty i monstrualne waginy doczepione do cielistych trykotów imitujących nagość. Kilkunastoosobowa grupa studentów i studentek wrocławskiej Akademii Sztuk Teatralnych w takich kostiumach, przy wtórze religijnych pieśni, zrealizowała spektakl dyplomowy.
Polskie elity w zeszłym tygodniu podzieliły swoje siły na obronę Romana Polańskiego i sędziego Pawła Juszczyszyna z Olsztyna odwołanego przez ministra Zbigniewa Ziobrę, a wraz z nim „wolnych sądów” jako takich. I choć teoretycznie sprawy te mogłyby wydawać się odległe, to jednak wcale takimi nie są, bo sprawa Polańskiego pokazuje w praktyce, jak wygląda moralność i filozofia życiowa osób aspirujących do bycia elitą i autorytetem w dziedzinie prawa, moralności i polityki. Za hasłami o obronie demokracji idzie nieskrywane przekonanie, że niektórym wolno więcej.
W rosyjskim Twerze na jednym z domów wiszą tablice upamiętniające zamordowanych przez NKWD w tymże budynku wiosną 1940 r. polskich oficerów. Jeszcze wiszą – dodajmy – bo właśnie miejscowa prokuratura zażądała od władz miasta ich demontażu, ponieważ „nie znalazła dowodów” na to, że w tym domu rozstrzeliwano Polaków.
Dla inteligenta znad Wisły (dziś „inteligent” to chyba już głównie wyróżnik pokoleniowy) perłą w koronie publicznego Radia jest Program II, od pewnego czasu mianowany „Dwójką”. W dni weekendowe staram się wysłuchać „Płytowego Trybunału Dwójki”, gawędy „Jest taki obraz” i kilku innych ciekawych audycji.
To, co dzieje się wokół prezesa NIK Mariana Banasia, przekracza wszelkie normy przyzwoitości. Stek pomówień, bo jak dotąd nikt mu niczego nie udowodnił, niesłychana agresja w opluwaniu zasłużonego dla Polski człowieka – to codzienność.