Atak na arcybiskupa
W każdą niedzielę na antenie Radia Kraków można posłuchać kilkunastominutowej audycji z udziałem metropolity krakowskiego abp. Marka Jędraszewskiego.
W każdą niedzielę na antenie Radia Kraków można posłuchać kilkunastominutowej audycji z udziałem metropolity krakowskiego abp. Marka Jędraszewskiego.
Wiaczesław Mosze Kantor, rosyjski oligarcha i zaufany człowiek Władimira Putina, o którym ostatnio niezwykle głośno za sprawą organizacji V Światowego Forum Holokaustu w Jerozolimie, w 2014 r. przy próbie – nieudanego – przejęcia Grupy Azoty wydał w Polsce ogromne pieniądze na marketing i lobbing.
Bez hucznych obchodów minęła 157. rocznica wybuchu powstania styczniowego. A warto o nim pamiętać także w kontekście najnowszych wydarzeń w Polsce. Wydaje się bowiem, że walczące o swoje przywileje kasta prawnicza i o powrót do żłobu opozycja marzą o stanie politycznym, jaki usiłował realizować margrabia Wielopolski.
Tempo zmieniania ustroju Rosji przez Władimira Putina zaskakuje wszystkich, nawet samych Rosjan. Jeszcze w zeszłym tygodniu, gdy ogłosił ni z tego, ni z owego zmiany w konstytucji, nie było jasne, do czego konkretnie zmierza, zastanawiano się, czy chce przyszykować następcę, a może zostać premierem silniejszym od prezydenta?
Poza terminem wyborów już niemal wszystko wiadomo. Partie wystawiły swoich kandydatów i żaden z nich nie jest zaskoczeniem. Wszyscy polityczni nominaci są po prostu obiektywnie gorsi od prezydenta Andrzeja Dudy. Małgorzata Kidawa-Błońska to polityk, która nie wygrałaby nawet z Bronisławem Komorowskim pięć lat temu, a w porównaniu z urzędującą głową państwa wypada na każdej płaszczyźnie blado.
Na wniosek pierwszej prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf trzy „stare” Izby tego sądu na posiedzeniu niejawnym mają rozstrzygnąć, czy sędziowie „nowych” izb: Dyscyplinarnej i Kontroli Nadzwyczajnej, są sędziami, co w sytuacji gdy sprawa zawisła przed Trybunałem Konstytucyjnym, jest już jawnym pogwałceniem porządku prawnego.
Marszałek Grodzki broniąc się przed dymisja, zorganizował istną międzynarodową nagonkę na Polskę.
Rosyjska agresja ideologiczna wobec Polski ma pewien pozytywny aspekt. Dziś nawet najbardziej naiwni zwolennicy geopolitycznego i historycznego optymizmu nie mogą powiedzieć: „Wszystko jest w najlepszym porządku, Rosja to takie samo demokratyczne europejskie państwo jak inne”.
Bezpieczeństwo zawsze drogo kosztuje. Zakup nowoczesnego amerykańskiego uzbrojenia, zwiększającego potencjał obronny polskiej armii, ugruntowujący naszą pozycję w NATO to wydatek liczony w dziesiątkach miliardów złotych. Jednak bezpieczeństwo militarne to tylko jeden z elementów bezpieczeństwa narodowego, na które składa się także bezpieczeństwo ekonomiczne. Jak najlepiej je poprawić?
„Mam więcej wspólnego z papieżem Franciszkiem niż prezydent Andrzej Duda, np. jeśli chodzi o wrażliwość na kwestię katastrofy klimatycznej” – powiedział wczoraj Polskiej Agencji Prasowej prezydencki kandydat Lewicy Robert Biedroń. Nic mi do wiary innych ludzi, a tym bardziej kandydatów Lewicy, ale nie sposób nie zauważyć tej zmiany narracji, która się dokonała na naszych oczach.
Janusz Korwin-Mikke, znany ze swojej prorosyjskości poseł i jeden z liderów Konfederacji, dał jakiś czas temu występ w ukraińskiej telewizji. Podczas telerozmowy przekonywał naszych wschodnich sąsiadów, że stracili Krym nie dlatego, że Władimir Putin prowadzi wojnę hybrydową, ale dlatego, że „postawili na USA”. Korwin-Mikke przekonywał, że Stany Zjednoczone zainwestowały w rewolucję na kijowskim Majdanie astronomiczną kwotę 5 mld dol.
Z powodu idiotycznego błędu Facebooka mogliśmy się dowiedzieć, kto konkretnie prowadzi daną stronę na tej platformie internetowej. Usterka trwała krótko, ale wystarczająco długo, żeby dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy. Między innymi tego, iż profil Donalda Tuska administruje… Niemka.
Ostateczną rekomendację dla Roberta Biedronia przewodniczący Lewicy postanowił uczcić porcją czerwonych sentymentów, finalnie jednak gwiazdą wieczoru nie został ani kandydat, ani jego partyjny szef, ponieważ show z pomocą Twittera postanowiła im ukraść rzeczniczka partii Anna Maria Żukowska.
Świat wchodzi w nową epokę politycznej poprawności. Pojawiają się np. wyższe formy cenzury, dotyczące nie tylko internetu, lecz także literatury. Odmawia się nie tylko wynajmowania sal na imprezy uznane za prawicowe, lecz takie spotkania rozpędzane są przez bojówki. Już nie tylko żąda się dymisji polityków, którzy odważą się skrytykować np. ideologię LGBT, ale wymaga się od nich… zmiany poglądów. W dodatku owa cenzura i prewencja zaczynają przybierać formy urzędowe. Postęp nie tylko szczeka, ale i… gryzie.
Instytut Badań Spraw Publicznych opublikował sondaż, w którym Andrzej Duda ledwie o włos wyprzedza Małgorzatę Kidawę-Błońską. W II turze prezydent może liczyć na 50,09 proc., a kandydatka KO na 49,91 proc. głosów.
Znam sprawę z mediów. Z odpowiedzialności publicystycznej i powinności zawodowej pracownika nauki muszę zastrzec: „o ile wiadomo”. O ile wiadomo, prof. Ewa Budzyńska, która długie lata zajmuje się na Uniwersytecie Śląskim socjologią rodziny, stwierdziła podczas wykładu, że płód jest „dzieckiem w łonie matki”, a rodzina składa się „z męża, żony, ojca, matki, dzieci, krewnych i powinowatych”.
Nasza opozycja swoim zeszłotygodniowym postępowaniem, czy to podczas spotkań niektórych senatorów z Komisją Wenecką w Polsce, czy to podczas głosowania nad antypolską rezolucją podczas obrad Parlamentu Europejskiego, uczyniła kolejny, bardzo ważny krok w swoim rozwoju.
Znamy już prawie wszystkich kandydatów w zbliżających się wyborach prezydenckich. Wszyscy mają jedno zadanie: odebrać jak najwięcej głosów prezydentowi Andrzejowi Dudzie. Cel jest jeden, należy doprowadzić do drugiej tury wyborów.