Błogosławione patronki skrzywdzonych
Beatyfikacja siostry Marii Paschalis Jahn i jej dziewięciu towarzyszek ze zgromadzenia sióstr elżbietanek szczególnie mocno wybrzmiewa właśnie dziś.
Beatyfikacja siostry Marii Paschalis Jahn i jej dziewięciu towarzyszek ze zgromadzenia sióstr elżbietanek szczególnie mocno wybrzmiewa właśnie dziś.
Przy okazji dyskusji o nowej roli Polski na świecie pojawiają się głosy ostrzegające przed groźbą „polskiego imperializmu”. Ile razy wspomni się, że Polska mogłaby uniezależnić się od wpływów Niemiec, że w Europie Środkowo-Wschodniej można by zbudować silny blok polityczny będący przeciwwagą dla zachodu kontynentu, zawsze pojawiają się głosy o „polskim imperializmie”.
Wydawałoby się, że kwestie językowe mają w polityce drugorzędne znaczenie. Jednak ten, kto nieco liznął historii, wie, że to nieprawda. Inaczej po cóż by dyktator „Raju Krat” (tę błyskotliwą grę słów doceniłby z pewnością solidnym wyrokiem wielu lat łagru!) dokładał do tytułów genseka i generalissimusa miano Wielkiego Językoznawcy?
Sędzia Agata Trzcińska urzędująca w ponurym gmachu sądu na Młyńskiej w Poznaniu uznała, że młody gej, który przy słowach piosenki „Zabiłam go” inscenizował podcięcie nożem gardła abp. Markowi Jędraszewskiemu, jest niewinny, bo sąd nie może cenzurować sztuki.
Nie bardzo chce mi się pisać o hejterach dla niepoznaki określanych dziennikarzami z największych portali prześcigających się w potępianiu Jarosława Kaczyńskiego za jego rzekomo „nienawistne” słowa na temat osób LGBT. Sygnał dali oczywiście politycy POstkomuny, a „zaprzyjaźnieni” dziennikarze powielili przekaz, ścigając się w komentowaniu w mediach społecznościowych.
Przepłynięcie przez jednostkę techniczną wykonawcy przekopu Mierzei Wiślanej ze strony zalewu na stronę Zatoki Gdańskiej odbyło się bez fajerwerków. Jednak było to wydarzenie historyczne. Po blisko 80 latach Polska po raz pierwszy uzyskała techniczną możliwość żeglugi z Zalewu Wiślanego na Bałtyk bez pytania Kremla o zgodę. Taki stan rzeczy nie miał miejsce nigdy od zakończenia II wojny światowej.
Totalność opozycji – przepoczwarzona w totalność podziału społecznego – jest jak kula u nogi dzisiejszej Polski. A wszyscy, którzy pogłębiają to destrukcyjne zjawisko, są jak najemnicy w armii Putina.
Mam wrażenie, że zbyt szybko ten czerwiec przeleciał. Nawet nie zdążyłem poświętować miesiąca Pride. A mógłbym. Na szczęście czegokolwiek się nie dotknę jest ostatnio albo tęczowe, albo ma gdzieś implementowane literki LGBT.
Władimir Putin nie ma niczego do zaoferowania światu. Prócz cierpienia, terroru i biedy. Komunizm miał zbudować raj na ziemi, wyzwolenie mas i sprawiedliwą codzienność. Obecne wojny Putina są konfliktami siejącymi chaos, grabież, gwałt i spustoszenie. Kreml, atakując Ukrainę, strzelił sobie w stopę. Przeciwko sobie ma Zachód, odcinają się od niego dotychczasowi sojusznicy. Rozpoczął się dryf Rosji ku samounicestwieniu.
Wilno. Restauracja w centrum miasta. Para turystów z Ameryki przy jednym stoliku, para turystów z Wielkiej Brytanii przy drugim. Słyszą angielski, zaczyna się konwersacja.
W amerykańskiej popkulturze od lat występuje figura tajemniczego „rain mana”. Ów deszczowy człowiek przewija się przez wiele piosenek i teledysków, artyści dziękują mu lub czują się przez niego zniewoleni, czasem natomiast oba te wątki łącząc lub samemu próbując określić się tym mianem. „Rain man” to ktoś, kto obsypuje ich łaskami i szczęściem. Jak wiemy z bardziej ponurych tekstów, nie robi tego za darmo. Teledyski na ogół wprost owe łaski pokazują jako spadające na artystę pieniądze.
Ach, jak się oni kochali! Adam Mickiewicz i Aleksander Puszkin, oczywiście! Tak przynajmniej można by sądzić z publikacji z okresu PRL, który to przekaz dla ludu pracującego miast i wsi wzmacniany był stawianymi tu i tam pomnikami rosyjskiego poety, zazwyczaj w towarzystwie „przyjaciela” Mickiewicza, choć ten jakoś nie wymienił Puszkina w swym słynnym wierszu „Do przyjaciół Moskali”.
Znowu powrócił temat legalizacji w Polsce aborcji na życzenie, jakby w dobie wojny i wywołanego nią kryzysu gospodarczego Polska nie miała większych problemów. Ale skoro tak, to à propos Rosji, może warto przypomnieć, że aborcja została po raz pierwszy zalegalizowania niemal równo 100 lat temu w sowieckiej Rosji.
Ostatnio król Europy uznał, że nadszedł odpowiedni czas, aby pochylić się nad „problemami polskiej młodzieży”. Zdecydował się na wystąpienie, na którym, jak ogłosili rozmaici jego heroldowie, miał przedstawić cały pakiet propozycji, które ułatwią młodym start w dorosłość, będą odpowiedzią na najważniejsze ich problemy.
Odrzucenie w pierwszym czytaniu projektu ustawy legalizującej aborcję na życzenie do dwunastego tygodnia ciąży to dobra decyzja. Innej być nie mogło.
Co by było w wersji „polskiej szopy” Anno Domini 2022? Jakie środowiska i postaci zostałyby sportretowane?
Na szczycie NATO w Bukareszcie „Oś” Niemcy – Włochy - Francja zablokowały propozycje Polski i USA, aby przedstawić „road map” - „mapę drogową” Gruzji i jej akcesji do Organizacji Paktu Północnoatlantyckiego. Rosja to zobaczyła i uznała, że to dla niej zielone światło. Po kilku tygodniach, gdy oczy świata zwrócone były na Letnie Igrzyska Olimpijskie w Pekinie Moskwa zaatakowała Gruzję zdradzoną przez Zachód (czy też jego znaczącą cześć) w Bukareszcie. Minęło 14 lat. Zachód robi podobny, kolosalny błąd geopolityczny i moralny nie nadając Gruzji statusu takiego, jak Ukrainie i Mołdawii, czyli kraju - kandydata do UE. Uczestniczyła w tym także Francja, zatem wypada zacytować Francuza Talleyranda: „To gorzej niż zbrodnia. To błąd”
Wreszcie postanowiono zrobić porządek! Jak oświadczył rzecznik MSZ Łukasz Jasina: „Powrót do dotychczasowych zasad, m.in. wycieczek młodzieży żydowskiej z udziałem uzbrojonych służb izraelskich, nie jest możliwy”, a wiceminister Paweł Jabłoński dodał: „Problemem są aroganckie zachowania uzbrojonej ochrony wobec innych odwiedzających miejsca pamięci, a także przypadkowych przechodniów”.