Obrazowo porównał Krala do „księcia z Monako”, czyli złudzenia fortuny albo ordynarnego oszusta w tandetnym blichtrze, na który mogą nabrać się tylko naiwni. Bolesne to i prawdziwe, ale nie tak skandaliczne i nie tak rzadkie, jak mogłoby się wydawać. Polscy patrioci – także ze względu na swoje słabości – są bowiem tak marginalizowani przez tak rozmaite potęgi, że faktycznie chwytają się brzytwy, by nie utonąć. Konfederaci barscy przyjmowali pomoc od ignoranta, francuskiego pułkownika Charles’a Dumourieza, twórcy Konstytucji 3 maja uwierzyli królowi pruskiemu, a Solidarność – Lechowi Wałęsie. Gdybyśmy wszyscy byli piękni, młodzi, bogaci i zdyscyplinowani, poradzilibyśmy sobie sami. Poobijani przez historię, czepiamy się czasem czyjegoś wyciągniętego do pomocy ramienia. Czasem nie ma innego wyjścia.