Stanowiska stracili bowiem jego zaufani ludzie, którzy pod jego nadzorem – jako wiceministra aktywów państwowych – stworzyli układ polityczno-biznesowy w miedziowym gigancie. Od wielu miesięcy na łamach „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i na antenie TV Republika rozkładałem ten układ na czynniki pierwsze, ujawniając nici powiązań, relacje i potężne wątpliwości przy zawieraniu i realizacji przez KGHM wielomilionowych kontraktów. W odpowiedzi Andrzej Szydło wytoczył przeciwko mnie ciężkie działa – pozew i prywatny akt oskarżenia. Wszystko, aby wywołać efekt mrożący i nie dopuścić do kolejnych publikacji. Dziś Szydły i Stryczka w zarządzie KGHM już nie ma – m.in. dzięki obnażeniu przeze mnie układu, jaki działał pod ich kierownictwem. Teraz czas na wnikliwą analizę poczynań byłych już szefów miedziowego giganta.
Zmiana na szczycie KGHM
Odwołanie z zarządu KGHM Andrzeja Szydły i Piotra Stryczka to niewątpliwie symboliczny cios dla Roberta Kropiwnickiego, barona KO z Legnicy, obnażający jego bardzo słabą pozycję w obecnym układzie.