Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Juliusz Bolek,
08.03.2019 08:11

Wieś na skraju wyczerpania

Już tylko w rękach posłów jest teraz nadzieja na obniżenie rosnącego napięcia na wsi. Wszystko przez przyjęcie przez rząd nowelizacji matrycy VAT, która jeśli zostanie zaaprobowana przez Sejm, może wywołać niepotrzebne masowe niezadowolenie społeczne na wsi. Do protestujących hodowców, za sprawą przyjętej przez rząd podwyżki podatku na napoje owocowe mogą dołączyć niedługo sadownicy. Biorąc pod uwagę, że dzieje się to w okresie wyborów do parlamentu europejskiego i krajowego, jest to wspaniałe paliwo dla opozycji.

Polskie sadownictwo powinno być powodem do dumy. Jesteśmy największym w Europie i drugim na świecie producentem jabłek. Prym wiedziemy w uprawie aronii i czarnej porzeczki. Polskie produkty przetwórcze są wartością, którą powinno się pielęgnować. Dzięki dotychczasowej stawce 5 proc. VAT na napoje owocowe o wysokiej zawartości naturalnego soku, konsumenci mogli korzystać z oferty wysokiej jakości, w przystępnej cenie. Istnieje realne ryzyko, że obłożenie tych produktów VAT na poziomie 23 proc. spowoduje zmniejszenie zawartości naturalnego składnika w napojach z obecnych 20 proc. do średniej europejskiej 10 proc. przez co polskie produkty stracą swoją przewagę konkurencyjną. Ucierpią na tym konsumenci, stracą na tym producenci, dotkliwe skutki czekają polską wieś.

Sadownicy w ostatnich latach mieli bardzo ciężką sytuację. Klęska urodzaju wywołała historyczne minima cen skupu. Do tego dochodzi jeszcze rosyjskie embargo na owoce, a w eksporcie polscy sadownicy muszą rywalizować z coraz tańszymi produktami z Chin i Ukrainy. Podwyżka VAT na napoje i obniżenie zawartości soku w napojach, a także spadek zainteresowania na droższe produkty, ograniczy zapotrzebowanie na owoce w kraju. Ocenia się, że w efekcie aż 150 tys. ton owoców nie znajdzie zbytu. Krajowa Unia Producentów Soków uważa, że zapotrzebowanie na jabłka spadnie nawet o 121 tys. ton/rok. Skalę problemu dobrze ilustrują liczby – to większa ilość niż roczny eksport jabłek łącznie do krajów azjatyckich, Półwyspu Arabskiego i do Afryki. Do tych regionów Polacy rocznie eksportują ok. 95 tys. ton owoców przy olbrzymich nakładach na promocje i poszukiwania kontaktów handlowych. Ponad 60 proc. polskich zbiorów jabłek i prawie 100 proc. aronii, czarnej porzeczki i wiśni jest przeznaczonych na potrzeby przetwórstwa.

Co istotne, z punktu widzenia planowanych podwyżek VAT na napoje, owoce te w dużej części są wykorzystywane w Polsce właśnie do produkcji napojów owocowych. Pozostałe surowce muszą być eksportowane na wysoce konkurencyjne zagraniczne rynki zbytu.

W wyniku podwyżki VAT na napoje wiele gospodarstw rolniczych znajdzie się w poważnych kłopotach. Sadownicy są kolejną grupą mieszkańców wsi, którzy będą mogli obwiniać rząd za pogorszenie swojego losu.

Ministerstwo Finansów podjęło bardzo ważną próbę uporządkowania stawek VAT. System zdecydowanie wymagał korekt i wyjaśnień. Niestety można mieć wrażenie, że zadbano o uproszczenia, w niektórych dziedzinach i biorąc za cel neutralność budżetową przyjęli skrajnie technokratyczne podejście, nie uwzględniając szerszego kontekstu gospodarki.

Obniżki VAT dotyczyć będą m.in. chipsów i ciastek – żywności produkowanej głównie przez zagraniczne koncerny spożywcze. Zmniejszenie wpływów do budżetu ze sprzedaży produktów wysoko przetworzonych mają natomiast finansować polscy sadownicy i producenci napojów owocowych o wysokiej zawartości soku. Dodajmy, że wzrost cen na polskie napoje będzie skutkował zwiększoną sprzedażą sztucznych napojów, w tym gazowanych. W sprzedaży tych produktów również dominują firmy zagraniczne.

Być może w wyliczeniach i modelach ministerstwa wszystko wygląda w porządku i budżet się zgadza, ale z poziomu polskiej wsi może to być klęska. W  wyniku nowelizacji sadownicy mogą czuć się wykorzystani w celu „spięcia” budżetu ich kosztem. Skutki zmniejszenia zapotrzebowania na owoce będą natomiast niewidoczne w tabelach i wyliczeniach Ministerstwa Finansów. Pierwsi o skali tragedii przekonają się kandydaci w wyborach, gdy ruszą teren i zderzą się z problemami sadowników. VAT wymagał uporządkowania – nie zrozumiałe jednak jest dlaczego ma się to odbywać kosztem mieszkańców wsi.

Rolników może już teraz tylko uratować Sejm. Posłowie Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi już na etapie konsultacji rządowych krytykowali plany Ministerstwa Finansów.

Podobnie negatywne zdanie wyraziło Ministerstwo Rolnictwa. Na wniosek posła Roberta Telusa z PiS projekt dezyderatu krytykującego zmiany podatku został zaadresowany do Premiera, a nie Minister Finansów. Miało to bardziej wyeksponować powagę sytuacji. Mimo tego rząd postanowił cedować odpowiedzialność za sytuację na wsi na parlament. Krytyczne podejście sejmowej komisji daje wiarę, że jest jeszcze ratunek dla sadowników. Mam nadzieję, że parlamentarzyści doceniając wysiłek Ministerstwa Finansów w porządkowaniu VAT, skorygują technokratyczne błędy, które poza dobrymi wynikami w modelach finansowych, niosą za sobą korzyści zagranicznych koncernów kosztem polskich sadowników.

Autor jest przewodniczącym Rady Dyrektorów Instytutu Biznesu

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE