Jednak już tworzenie IPET-ów, dostosowań dla ucznia, analiz, statystyk, planów naprawczych, teczek wychowawców staje się koszmarem dla wielu, którzy zamiast uczyć, zajmują się produkowaniem wielostronicowych dokumentów, często niepotrzebnych lub rozbudowanych do granic absurdu.
Wiele badań wskazuje, że mnożenie szkolnej papierologii jest jedną z ważniejszych przyczyn zawodowego wypalenia nauczycieli. Może więc, zamiast zajmować się wprowadzaniem diety planetarnej do szkół, MEN winno na poważnie zająć się zjawiskiem szkolnej biurokracji? Bo czasami można odnieść wrażenie, że w szkole najważniejsze jest nie przekazywanie wiedzy, wychowywanie, ale generowanie gładko brzmiących dokumentów.