Fakt, że do sekcji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej dojdzie dopiero po sześciu latach, w sposób oczywisty zwiększa ból wszystkich rodzin. Jednak wykorzystywanie przez opozycję i usłużne im media tych emocji do rozpętywania politycznej awantury przypomina najgorsze wzorce prowokacji Jerzego Urbana czy prezydenta Bronisława Komorowskiego, który wywołał barbarzyńską wojnę o Krzyż na Krakowskim Przedmieściu. Przypomina zjawisko nazwane przemysłem pogardy. Mechanizm taki sam – sprowokowanie silnych emocji obliczone na podzielenie Polaków.
Autorom tej kampanii należy się zbiorowa antynagroda Hieny Roku.