Już teraz komisja ds. rodziny Konferencji Episkopatu Niemiec po konsultacjach z gronem naukowców podkreśliła, że homoseksualizm należy do „normalnych form predyspozycji seksualnych”. Biskupi Heiner Koch i Franz-Josef Bode dodali zaś, że dzięki „Amoris laetitia”, a także dyskusji z naukami szczegółowymi możemy dojść do wniosku, że „stosunek seksualny po rozwodzie i ponownym małżeństwie” nie jest już zakwalifikowany jako grzech ciężki, a zatem nie skutkuje ogólnym wykluczeniem z przyjmowania Eucharystii. I choć w Polsce przyjęto strategię udawania, że nic się nie stało, nic się nie dzieje, nic się nie zmienia, to uczciwie trzeba powiedzieć, że to, co teraz ustalą Niemcy – jeśli nic się nie zmieni, a nic na to nie wskazuje – za lat kilka stanie się oficjalną linią Watykanu, a ta będzie narzucona Kościołowi w Polsce. Czas powiedzieć to otwarcie.
Rewolucja nad Renem
To nad Renem, w ramach „drogi synodalnej”, ale szerzej w ogóle decyzji i debat, które się tam odbywają, kształtuje się przyszłość Kościoła. I trzeba powiedzieć, że jeśli nic się nie zmieni (a nic nie wskazuje na to, by coś miało się zmienić), to czeka nas gigantyczna rewolucja.