Tymczasem w ostatnią niedzielę Katalończycy masowo wyszli na ulice Barcelony, aby zamanifestować przywiązanie dla jedności Hiszpanii i sprzeciw wobec działań separatystów. Według barcelońskiej policji miejskiej było ich 350 tys., a według organizatorów 900 tys. Mimo to separatyści chcą ogłosić jednostronnie niepodległość regionu. Choć bez przerwy zasłaniają się demokracją, nie zamierzają się przejmować wolą większości. Jedno im się udało: nabrali wiele międzynarodowych mediów, mówiąc o ponad 800 Katalończykach ranionych przez policję i Guardia Civil. Tymczasem liczby, którymi dysponuje katalońska służba zdrowia, mówią tylko o czterech rannych przyjętych do szpitala 1 października w związku z działaniami hiszpańskich służb.
Protest milczącej większości w Barcelonie
Nawet jeśli przyjąć jako prawdziwe mało wiarygodne liczby podane przez katalońskich separatystów, jakoby w nielegalnym referendum zorganizowanym 1 października głosowało ponad 40 proc. uprawnionych, z których 90 proc. miało głosować za niepodległością, daje to niecałe 35 proc. wszystkich mieszkańców Katalonii, których uznać można za zwolenników niepodległości.