Nawet porażka w marcowym barażu do mundialu ze Szwecją nie podkopała wiary w trenerskie umiejętności Jana Urbana. Jednak remis z Bośnią i Hercegowiną, a zwłaszcza porażka ze Szwecją sprawiają, że nad selekcjonerem gromadzą się ciemne chmury. Coraz trudniej zrozumieć jego niektóre decyzje, jak pięć zmian w wyjściowym składzie przed meczem ze Szwecją czy wprowadzenie Roberta Lewandowskiego na ostatnie kilka minut meczu. O ile przed startem Ligi Narodów pytania o dymisję szkoleniowca zdawały się jedynie dziennikarskimi spekulacjami, o tyle wkrótce może się okazać, że temat stanie się całkiem realny, choć Jan Urban mówi jasno, że nie myśli o odejściu. Wiele zależy od dwóch następnych spotkań w tym oknie reprezentacyjnym. Tylko dwa zwycięstwa w kolejnych meczach dadzą Urbanowi spokój w pracy i pozwolą kibicom odzyskać wiarę, że misja trenera nadal ma sens.