Wybór szefa WADA odbędzie się w listopadzie w Katowicach. Taka funkcja to byłoby potwierdzenie rosnącej pozycji Polski nie tylko w świecie sportu. Byłoby to też docenienie zasług Witolda Bańki i podległego mu ministerstwa w staraniach o uczciwość w sporcie. Ale szef WADA to nie ciepła posadka. Kilka lat temu wyszło na jaw, że w Rosji nielegalny doping był systemowo wspierany przez władze, nawet przez służby specjalne. Od tego czasu Rosji odebrano dziesiątki medali igrzysk olimpijskich czy mistrzostw w różnych sportach, z lekką atletyką na czele, ale wciąż nie wszystko jest wyjaśnione i rozliczone. Rosja ciągle bawi się z WADA w kotka i myszkę. Ewentualny wybór Polaka na szefa WADA przez świat sportu (a wiadomo, jak rosyjskie władze reagują na Polaków) można odczytywać również jako sygnał ogromnego zniecierpliwienia wobec Rosji.
Polak w wielkiej grze
Minister sportu i turystki RP Witold Bańka został kandydatem europejskich agencji antydopingowych na nowego szefa Międzynarodowej Agencji Antydopingowej (WADA). Bardzo prawdopodobne, że nim zostanie, bo głos Europy, obok USA, znaczy w tej organizacji najwięcej.