Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Tomasz Wróblewski,
18.04.2018 15:29

Po co rząd płaci za stare obrazy?

I cóż najlepszego nam zrobiłaś, droga nasza arystokracjo. Dumni byliśmy i kochaliśmy Radziwiłłów, Sobańskich, Czartoryskich, Lubomirskich, jak Ameryka kocha swoją Myszkę Miki. Arystokrację biedną jak mysz i śmieszną w swoich aspiracjach. Nasi ziemianie bez ziemi, książęta bez zamków, księżne bez alkowy, leczyliście nasze kompleksy i sny o narodowej świetności, sami pozostając beznadziejnie groteskowi. Takich was kochaliśmy, a nie z setkami milionów na kontach porozrzucanych po świecie.

Znowu jesteście bogaci, co burzy nasze unikalne poczucie sprawiedliwości, PRL-owską wiarę, że szlachetne rody można do cna ograbić, a później przypisywać sobie ich szlachetność i rozprawiać o „naszej” tradycji.

Czytam zatroskanych redaktorów „Gazety Wyborczej”: „wywieźliście nasze” pieniądze za granicę. Tych samych, którzy tak się oburzają na oskarżenia, że gazeta była dobrem całej Solidarności, całego społeczeństwa, a teraz większościowe udziały zaparkowane są w prywatnym funduszu w Londynie. Słucham populistycznych trybunów, Giertychów i Zandbergów, że majątek okupiony był krwawicą feudalnych chłopów, że to zdrada i pewnikiem spisek arystokratów skoligaconych z rządem. Zaprzedaliście, a przecież tak pięknie można było po raz kolejny tych arystokratów wykiwać. Przecież te skarby, rzeźby, obrazy i tak nie mogą wyjechać z kraju. Nie stać ich na utrzymanie kolekcji? Tym lepiej, zgłodniali sami by nam te skarby oddali. To dla ludowej Polski nie nowina. Po wojnie poznaliśmy wszystkie fortele, prawne i bezprawne, jak bogatych ogołocić. Zostałyby wam jeno wasze herby – Trąby, Owce, Pogonie – warte tyle, ile płótno, na którym je wymalowano, bo cała reszta do niczego już nie zobowiązuje.

„Dama z gronostajem” to strasznie stary obraz, obcego malarza, za który w świecie płacą dziś nawet pół miliarda dolarów, i tyle. W tradycji XVIII-wiecznej Polski, kiedy to książę Adam Czartoryski kupował obraz dla swojej matki Izabeli, dodatkowo można było mówić o obrazie symbolizującym siłę i więzy Polski z Zachodem. W tamtym świecie europejskie wartości wyrażano sztuką, nauką, wymianą myśli, której uosobieniem było kilka wielkich rodów, mecenasów kultury, szerzących wiedzę i budujących mosty z Polską, do jakiej dziś pretendują redaktorzy „Gazety Wyborczej”. Kiedy jednak przychodzi do pieniędzy, to wybierają tradycję Polski kleptomańskiej. PRL-owskiej mentalności z pretensjami do zachodniej cywilizacji, ale bez respektowania jej wartości, zaciągniętych zobowiązań i poszanowania praw własności.

Dlaczego państwo odkupuje dzieła, zamiast je grabić czy chytrze przejmować? Właśnie dlatego, żeby podkreślić, jakiej tradycji hołduje. Przypomina, że historyczne arcydzieła bez szacunku dla tamtych wartości i mecenasów są tylko starymi obrazami, a nie dziedzictwem narodowym. Bo też niczego z tamtego świata nie dziedziczymy, jeżeli kradniemy.
 


Autor tekstu to prezes Warsaw Enterprise Institute (WEI). Twórca takich tytułów jak „Newsweek Polska”, „Forbes Polska” . Zaczynał swoją pracę zawodową w Stanach Zjednoczonych. Po studiach na University of Houston współpracował z Newsweekiem i Washington Post. Po powrocie do Polski kolejno pełnił funkcje dyrektora anteny RMF, zastępcy naczelnego „Wprost” a następnie naczelnego „Newsweek Polska” i „Forbes”. Wiceprezesa wydawnictwa Polskapresse. Następnie redaktora naczelnego Dziennika Gazeta Prawna i Rzeczpospolitej.

NAJNOWSZE