Nie umniejszając faktu, że to dyktatorzy z namaszczenia ZSRS-u – po Gomułce „tysiąc szkół” albo choćby zapora i Jezioro Solińskie, służący do dziś zespół hydroenergetyczny. Po Gierku – inwestycje z zakresu infrastruktury, jak gdański Naftoport, kluczowy dla bezpieczeństwa Polski w XXI w., Centralna Magistrala Kolejowa, stołeczna Wisłostrada czy „gierkówka” łącząca Warszawę z Górnym Śląskiem. A po Jaruzelskim? Może kilka kilometrów warszawskiego metra. Poza tym koszmar stanu wojennego, złamanie pierwszej Solidarności, nierozliczone zbrodnie, rekordowa liczba TW, demoralizacja i stopniowy rozkład instytucjonalny, bieda i beznadzieja. Jaruzelski zabił ducha obywatelskości, zaufania do drugiego człowieka, to wszystko, co obudziła Solidarność. A w zamian zafundował społeczeństwu dekadę ciężkiego kryzysu gospodarczego. Skutki obu tych „osiągnięć” odczuwamy do dziś. Także i z tego powodu taki, a nie inny, jest osąd historii o ostatnim genseku.