Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę

Nowe prawo ma wreszcie służyć ofiarom

W Sejmie trwa pierwsze czytanie projektu ustawy o tzw. firmach odszkodowawczych, która ma sprawić, by prawo zaczęło wreszcie chronić osoby poszkodowane w wypadkach i doprowadziło do wyeliminowania patologii z rynku odszkodowań.

„Zostałeś poszkodowany w wypadku? Zaniżono twoje odszkodowanie? Zadzwoń, wszystkim się zajmiemy i pomożemy uzyskać ci dużo wyższe odszkodowanie!”. Któż z nas nie spotkał się z takim przekazem, który do ofiar wypadków kierują różnego rodzaju firmy działające na rynku odszkodowań? Przekaz prosty, działający na wyobraźnię i – co najistotniejsze – skierowany do ludzi, których dotknęło potężne nieszczęście, czyli osób, u których łatwo grać na emocjach. Nietrudno wówczas „złowić” kogoś takiego na haczyk.

Tak działa duża część firm odszkodowawczych. Ich przedstawiciele w przeróżny sposób zgłaszają się do ofiar wypadków (najczęściej drogowych) bądź ich rodzin i oferują pomoc w dochodzeniu wysokiego odszkodowania od ubezpieczyciela. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby wszystko odbywało się w zgodzie z prawem i ogólnie przyjętymi normami etycznymi, a firmy te dotrzymywały słowa. Niestety, w wielu przypadkach zaczyna się od procesu „pozyskiwania” klienta na cmentarzach, w szpitalach czy tuż po wypadkach, a kończy zniknięciem z pieniędzmi poszkodowanego, przetrzymywaniem ich, albo namawianiem do oszustwa, czyli podawania nieprawdziwych okoliczności wypadku. Krótko mówiąc, na rynku odszkodowawczym nagminnie dochodzi do patologii, której ofiarami padają poszkodowani i ich bliscy. A państwo niewiele może, bo dotychczasowe prawo nie nadąża za rzeczywistością.

W jednym z miast Dolnego Śląska w 2013 r. dochodzi do ciężkiego wypadku samochodowego. Kancelaria odszkodowawcza przelewa poszkodowanym niecałą połowę ze 160 tys. zł, jakie im przyznano. Po skierowaniu sprawy do sądu okazuje się, że konta kancelarii są puste.

Łódź. Tam w latach 2008-2013 działa Unijne Centrum Odszkodowań. Jego prezes przez tych pięć lat miał przywłaszczyć sobie 4 mln zł. Pieniądze oczywiście należały się osobom poszkodowanym.

Wrzesień 2017 r., inne miasto w centralnej Polsce. Zakład przyznaje kwotę bezsporną oraz zaliczkę na poczet kosztów leczenia. Pełnomocnik przez wiele miesięcy odmawia podania numeru rachunku osoby poszkodowanej, twierdząc, że „kwota bezsporna to nie jest ostateczna decyzja”. W ten sposób poszkodowany przez kolejne miesiące nie może korzystać z zadośćuczynienia, ale również z zaliczki na poczet kosztów leczenia, pomocy osób trzecich, dojazdów do lekarzy itp. Mówiąc wprost, ma zablokowany proces powrotu do zdrowia.

Inny przykład, tym razem pokazujący sposób działania przedstawicieli niektórych kancelarii: pełnomocnik firmy odszkodowawczej zgłasza się do starszej kobiety poszkodowanej w wypadku, gdy ta jeszcze przebywa w szpitalu. Informuje ją, że „w celu dalszego prowadzenia sprawy” potrzebuje jej podpisu na kilku dokumentach.

Przedkłada do podpisu umowę oraz pełnomocnictwo do dochodzenia roszczeń. Fakt podpisania dokumentów umownych uświadamia kobiecie dopiero jej syn, który odwiedził matkę w szpitalu i przeczytał dokumenty pozostawione przez przedstawiciela kancelarii na stoliku przy łóżku.

Jeszcze jeden przykład: pełnomocnik innej firmy zgłasza roszczenia w imieniu poszkodowanego, który pozostaje bez świadomości. Poszkodowany nie ma rodziny, natomiast w momencie zdarzenia jest już pełnoletni. We wszelkich czynnościach wymaga wsparcia. Pełnomocnik zgłasza roszczenia na podstawie wadliwego pełnomocnictwa i żąda wypłat, które w związku z brakiem właściwego umocowania nie zostają zrealizowane...

Tych kilka przykładów wystarczy, by uświadomić sobie, że w tym sektorze nowe regulacje prawne są koniecznością. Takie regulacje, które sprawią, że prawo na pierwszym miejscu zawsze stawiać będzie poszkodowanego. Zadbać o to ma Ustawa o świadczeniu usług w zakresie dochodzenia roszczeń odszkodowawczych. Jej projekt został opracowany w senackiej Komisji Budżetu i Finansów Publicznych i trafił już pod obrady Sejmu. Twórcy ustawy zapewniają, że prawo będzie wreszcie chroniło osoby poszkodowane w wypadkach i przy okazji doprowadzi do wyeliminowania patalogii z tego rynku.

Najistotniejszym punktem regulacji jest zapewnienie bezpieczeństwa pieniędzy przeznaczonych na odszkodowania dla ofiar wypadków. Dlatego właśnie wypłaty odszkodowań i zadośćuczynień – zgodnie z regulacją – będą trafiać bezpośrednio na konto poszkodowanego, a nie na rachunek kancelarii, jak ma to miejsce w tej chwili (taki jest podstawowy model biznesowy firm odszkodowawczych). Rozwiązanie to ma być zabezpieczeniem na wypadek bankructwa kancelarii lub sprzeniewierzenia środków. Takie przypadki, o czym wspomnieliśmy, nie należą niestety do rzadkości. Poszkodowani zostają wówczas pozbawieni pieniędzy z odszkodowania i pozostawieni z problemem samym sobie. 

Ważne jest też to, by kancelarie działające w tej branży miały transparentny sposób wynagradzania (np. limity wynagrodzeń). Kluczowe jest również, by od odszkodowania zasądzonego na poczet kosztów leczenia i rehabilitacji nie można było naliczać prowizji procentowej. Firmy odszkodowawcze powinny też mieć obowiązkowe ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej.

Komunikacyjne OC to gwarancja należytego wykonania umowy, ewentualnie naprawienia szkód. Natomiast płatność do poszkodowanego to nie tylko pewność otrzymania środków, ale też szybkość ich otrzymania, która może być kluczowa w procesie powrotu do zdrowia lub zapewnienia poszkodowanemu dostosowania warunków życia do nowych potrzeb. To również ucywilizowanie warunków współpracy, według której za usługę płaci osoba, która podpisała umowę, a nie strona trzecia.

ARTYKUŁ PRZYGOTOWANY PRZEZ RADĘ GOSPODARCZĄ STREFY WOLNEGO SŁOWA
 

NAJNOWSZE