Talibowie zajęli pałac prezydencki w Kabulu 15 sierpnia 2021 r., co zakończyło proces przejmowania Afganistanu przez tych radykalnych islamistów. Stało się to dzień po tym, jak w ich ręce dostały się stolice siedmiu prowincji: Gardez, Sharana, Asadabad, Maymana, Mihtarlam, Nili i Mazar-i-Sharif, które jest czwartym co do wielkości miastem w Afganistanie. Zarówno rozmach ofensywy talibów, jak i błyskawiczne tempo opanowania przez nich kraju wstrząsnęły społecznością międzynarodową.
Powrót szariatu i prawa człowieka
Przejęcie Afganistanu przez talibów zaniepokoiło wspólnotę międzynarodową z dwóch powodów. Po pierwsze obawy dotyczą tego, że talibowie zanegują teraz wszystkie zachodnie wartości i narzucą zwykłym Afgańczykom rygorystyczną formę szariatu. Obawy te nie są bezpodstawne, jeśli weźmie się pod uwagę, jak wyglądała sytuacja w Afganistanie za czasu poprzednich rządów talibów w latach 1996–2001. Wówczas to kobietom odmawiano podstawowych praw i wolności, ale też powszechnie stosowano kary rodem ze średniowiecza, takie jak kamienowanie, chłosta i wieszanie.
Dzień po tym, jak talibowie opanowali praktycznie cały Afganistan, Organizacja Narodów Zjednoczonych stwierdziła, że zmiana władzy negatywnie odcisnęła się na zwykłych obywatelach. Dotyczy to kraju, w którym potrzeby humanitarne są niewyobrażalnie duże, zarówno wśród społeczności przesiedlonych, jak i tych pozostających w dotychczasowym miejscu zamieszkania. Rzecznik Biura Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka (OHCHR – The Office of the United Nations High Commissioner for Human Rights) Rupert Colville podkreślił fakt łamania praw człowieka i ograniczania praw jednostek, zwłaszcza kobiet i dziewcząt, w niektórych częściach kraju, przejętych (przez talibów) w czasie ostatnich tygodni.
Niedawno w Radzie Praw Człowieka ONZ odbyła się specjalna sesja na temat sytuacji w Afganistanie oraz wypadków łamania praw człowieka w tym kraju. Shaharzad Akbar, przewodniczący afgańskich Niezależnych Komisji Praw Człowieka, wskazał, że przejmowaniu władzy przez talibów towarzyszyły doraźne egzekucje, zaginięcia, ograniczenia nałożone na kobiety, media i życie kulturalne. Przemawiając na sesji Rady Praw Człowieka, przedstawiciel Polski, ambasador Krzysztof Szczerski stanowczo stwierdził, że rozwój wypadków w Afganistanie może mieć poważne konsekwencje, jeśli chodzi o przestrzeganie praw człowieka i obywatela zarówno w kontekście mieszkańców tego państwa, jak i innych osób przebywających w tym kraju. – Niespodziewanie szybki podbój Afganistanu przez talibów to zdecydowanie zła wiadomość dla demokracji i praw człowieka – stwierdził przedstawiciel Polski.
Baza terroryzmu
Drugim poważnym problemem jest to, że po odbiciu Afganistanu przez talibów kraj ten może zostać wykorzystany jako baza dla terrorystów. W niedawnym raporcie Rady Bezpieczeństwa ONZ wspomniano, że duża liczba bojowników Al-Kaidy oraz innych zagranicznych radykałów islamskich sprzymierzonych z talibami znajduje się w różnych częściach Afganistanu. Al-Kaida i pokrewni jej mentalnie terroryści świętują odbicie Afganistanu, traktując to jako zwycięstwo swojej sprawy, a także radykalnego islamu. Tymczasem, jak na ironię, talibowie stają przed wyzwaniem rosnącego w siły Państwa Islamskiego (IS). Państwo Islamskie Chorasanu (ang. Isalmic State Khorasan), znane również jako ISK lub ISIS-K, które zaczynało od kilkuset pakistańskich talibów, teraz rośnie w siłę, stanowiąc coraz poważniejsze zagrożenie dla bezpieczeństwa w całym regionie. Co to może oznaczać, można było się przekonać podczas krwawego zamachu na lotnisko w Kabulu, w którym zginęły 182 osoby, w tym 169 afgańskich cywilów i 13 żołnierzy amerykańskich. Co najmniej 150 osób zostało rannych. Państwo Islamskie przyznało się do tego ataku. Terroryści z ISIS-K są znacznie bardziej radykalni.
Kto wspiera Taliban, zbierze burzę?
Tymczasem pomimo bardzo trudnej sytuacji humanitarnej i w zakresie bezpieczeństwa są tacy, którzy... gratulują talibom ich ostatnich zdobyczy. W szokującym oświadczeniu premier Pakistanu Imran Khan wyraził zadowolenie z przejęcia Afganistanu przez talibów i udzielił im swojego poparcia, mówiąc, że w tym kraju zostały zerwane „kajdany niewolnictwa”. Minister spraw zagranicznych Pakistanu S.M. Qureshi krąży między różnymi państwami jako swoisty posłaniec talibów i żąda od rządów goszczących go krajów... uznania ich jako nowych władz Afganistanu.
Potwierdza to pogląd, że Pakistan milcząco wspiera talibów dla własnych, wąsko pojętych strategicznych celów. Pakistan i inni stronnicy talibów wśród społeczności międzynarodowej muszą zrozumieć, że tworzą Frankensteina. Pakistan myśli, że Taliban jest jego strategicznym sojusznikiem i cenną kartą w międzynarodowej grze, ale prawda jest taka, że niedługo sam może zostać – mówiąc metaforycznie – strawiony przez ogień, który rozpalił dla innych.
Obecnie jakoś nie ma ani celebrytów, ani polityków, którzy by tweetowali, ujmując się za zwykłymi obywatelami Afganistanu. Nigdzie na świecie nie doszło do poważnych protestów przeciwko przejęciu władzy przez talibów. Ja zaś powtarzam z uporem godnym tej właśnie sprawy: nie ma czegoś takiego jak dobry lub zły Taliban! Talibowie byli i są organizacją terrorystyczną. To, że zorganizowali czy w przyszłości zorganizują konferencję prasową, nie znaczy, że nie mają na sumieniu śmiertelnych grzechów.
Jest to polska wersja artykułu „There is no such thing as good or bad Taliban”, który ukazał się na łamach „New Delhi Times”. Nadtytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji „Gazety Polskiej Codziennie”.