Argumenty przeciwko procedowanej w Sejmie Ustawie o świadczeniu usług w zakresie dochodzenia roszczeń odszkodowawczych podnoszą ci, którzy regulacjom poddać się nie chcą. Dlaczego? Bo bez tych regulacji mogą robić co chcą, jak chcą i gdzie chcą. W wielu przypadkach kończy się to poważnymi nadużyciami. Eksperci i część polityków od lat postulowali wprowadzenie prawa, które miałoby tę branżę uporządkować.
Przedstawiciele senackiej Komisji Budżetu i Finansów Publicznych, którzy projekt ustawy przygotowali, słusznie zauważają, że firmy odszkodowawcze działające na rynku ubezpieczeniowym są potrzebne, bo pomagają osobom, które tego potrzebują, w dochodzeniu od firm ubezpieczeniowych odszkodowań i zadośćuczynień. Rola takich firm jest więc bardzo istotna. Trudno jednak przejść do porządku dziennego nad faktem „wolnej Amerykanki”, jaka bardzo często w tej działalności ma miejsce. Trudno też nie powiązać tych nadużyć z faktem, że firmy te nie były dotychczas w żaden sposób regulowane. Warto zdać sobie sprawę, że o ile rynek ubezpieczeniowy jest bardzo ściśle uregulowany i nadzorowany przez Komisję Nadzoru Finansowego, o tyle firmy odszkodowawcze działają bez żadnego nadzoru, żadnej kontroli i żadnych regulacji. Stąd decyzja ustawodawcy o potrzebie punktowej regulacji, która ma doprowadzić do wyeliminowania z tego rynku patologii. Czy tak się stanie? Jest na to duża szansa.
Jednym z największych problemów, z jakim spotykają się poszkodowani, jest niemożność doczekania się na pieniądze, już po tym, jak zostało im przyznane odszkodowanie. Większość spraw o odszkodowanie kończy się ugodą lub uznaniem przez zakład ubezpieczeń, z pomocą pełnomocnika lub bez niej. Jest jednak część bardziej skomplikowanych przypadków, gdzie poszkodowany potrzebuje profesjonalnego pełnomocnika, takiego jak radca prawny, adwokat czy właśnie przedstawiciel kancelarii odszkodowawczej. Często zdarza się, że po wypłacie odszkodowania, pieniądze wpływają na konto tej kancelarii i... słuch po nich ginie. Dlatego jednym z podstawowych celów tej ustawy jest zagwarantowanie tego, by pieniądze zawsze trafiały bezpośrednio na konto poszkodowanego, a nie na rachunek firmy odszkodowawczej.
Druga rzecz, która ma zapobiec patologiom, to wysokie prowizje, jakie przyznają sobie tego typu firmy za usługi. Prowizje, które oczywiście uszczuplają kwotę odszkodowania.
Eksperci przyznają, że obecnie, głównie z powodu dużej konkurencji, te prowizje ustabilizowały na poziomie 25–35 proc. wartości odszkodowania. Ustawodawca uznał jednak, że należy w to zaingerować, bo wciąż są to za wysokie stawki. Zdecydowano o zrównaniu ich do poziomu 20 proc., która odpowiada wynagrodzeniu pełnomocników w przypadku pozwów zbiorowych. To kolejna zmiana, która ma sprawić, by poszkodowany dostał de facto więcej pieniędzy z odszkodowania.
I trzecia rzecz, której domaga się ustawodawca w związku z walką z nadużyciami w tej branży, to obowiązkowe ubezpieczenie OC dla firm odszkodowawczych. Słusznie argumentując, że jak każda usługa, również taka może zostać źle wykonana. Są na tym rynku profesjonalne firmy trzymające się procedur i dokładające wszelkich starań, by pomóc poszkodowanym, są jednak i takie, które działają nierzetelnie i niekoniecznie zgodnie z ogólnie przyjętymi normami etycznymi. Poszkodowany rozpoczynając współpracę z firmą odszkodowawczą, często nie ma możliwości ocenić, jak ta usługa zostanie wykonana. Stąd decyzja ustawodawcy nakładająca na tego typu kancelarie obowiązkowe ubezpieczenie OC. Dzięki niemu w przypadku źle wykonanej usługi poszkodowany będzie miał możliwość uzyskania od ubezpieczyciela środków na dalsze procedowanie swojej sprawy.