Trzaskowski jako główna twarz Platformy, Budka jak słaby artysta wpuszczony na scenę na jedną piosenkę, bo nie wypada wyrzucić, choć wiadomo, że nudzi publikę. Tak można podsumować konferencję prezydenta stolicy i przewodniczącego PO. To wydarzenie więcej mówi o sytuacji wewnątrz głównej formacji opozycyjnej niż o jej pomyśle na Polskę, gdyż ten od lat się nie zmienia: odebrać władzę PiS. W tym kontekście zupełnie oczywisty wydawać się może pierwszy – to chyba najważniejszy? – postulat przedstawiony przez Rafała Trzaskowskiego, czyli ograniczenie wolności słowa. Wszak do tego sprowadza się hasło likwidacji TVP Info. Uzasadniając go, prezydent Warszawy był do bólu szczery. Powiedział bowiem, iż chodzi o wyrównanie szans. A tego nie sposób zrozumieć inaczej niż jako zapowiedź uciszenia ewentualnych autorów niewygodnych pytań. Platforma zatem uznała, iż ma szansę wygrywać wybory jedynie w sytuacji monopolu medialnego. Dokładnie takiego, w jakim osiągała swoje największe sukcesy polityczne w czasach Tuska. Słynne „w tych wyborach chodzi o to, by nie zadawać takich pytań” z czasów kampanii prezydenckiej pozostaje zatem w mocy. A co poza tym ma do zaoferowania wyborcom najsilniejsza w parlamencie partia opozycyjna? Choćby w sprawie epidemii czy wywołanego przez nią kryzysu gospodarczego? Próżno szukać konkretów. Podobno mają się pojawić za kilka tygodni. Może za kilka miesięcy. Na wiosnę? Wczesnym latem? W gruncie rzeczy to kompletnie nieistotne. Bo ten ciągły brak sprecyzowanej oferty dla wyborców świadczy o tym, iż PO przez ostatnie dwie kadencje nie podjęła żadnej pracy nad stworzeniem choćby zrębów programu. Jej całą propozycję można sprowadzić do jednego określenia: antypis. We wszystkim. Zawsze. W każdych okolicznościach. A dlaczego antypis? Żeby mieć władzę. I tu kółko się zamyka. Bo aby po nią sięgnąć i ją utrzymać, Platforma potrzebuje kontroli mediów. Dziś funkcjonuje przy wsparciu potężnych telewizji, portali i tytułów prasowych – od informacyjnych po rozrywkowe. Ale to najwyraźniej i tak za mało, by przy tak żenującym braku pomysłów i słabości intelektualnej odebrać władzę Zjednoczonej Prawicy. Dlatego liderzy najsilniejszej formacji opozycyjnej w parlamencie zaczynają swój polityczny szoł od zapowiedzi likwidacji jedynego dużego medium, które jest poza kontrolą ich środowiska.
Najważniejszy pomysł PO na Polskę? Likwidacja TVP Info
Ciągły brak sprecyzowanej oferty dla wyborców świadczy o tym, iż PO przez ostatnie dwie kadencje nie podjęła żadnej pracy nad stworzeniem choćby zrębów programu. Jej całą propozycję można sprowadzić do jednego określenia: antypis. We wszystkim. Zawsze.