Ludzie z macicami i bez z tzw. Ogólnopolskiego Strajku Kobiet kontynuują tradycję sowieckiego „Bezbożnika” i w ramach swojej rady konsultacyjnej – a dokładnie jej sekcji antykatolickiej – kreślą plan działania na najbliższe miesiące. Kilka dni temu dowiedzieliśmy się, że od września ruszą pod szkoły, by tam uświadamiać dzieci, jak mają rozmawiać ze swoimi rodzicami, by ci zrezygnowali z posyłania ich na religię. Będą również rozdawać uczniom broszury zawierające pakiet argumentów za wypisaniem się z religii. Do tego zupełnie kuriozalne propozycje obchodzenia nowych świąt zamiast chrześcijańskich, nowych świeckich obrzędów mających być substytutami sakramentów. Nic nowego poza tym, co już ćwiczyli bolszewicy przez kilkadziesiąt lat. Ale okazuje się, że współcześni piewcy bezbożnictwa mają swych politycznych patronów. Warto bowiem w takim kontekście patrzeć na polityków, którzy albo spotykają się z tzw. Strajkiem Kobiet, albo po prostu uczestniczą w jego akcjach. Od Lewicy poprzez Platformę i jej przybudówki aż po Tuska. I zadać pytanie o konsekwencje tej współpracy. Czy jej efektem będą miejsca na listach wyborczych dla reprezentantek Strajku? Czy aktualnie największa partia opozycyjna planuje taki wyborczy sojusz ze środowiskami skrajnie antychrześcijańskimi? Czy przejęcie władzy przez Platformę będzie skutkowało również realizacją jakichś ich postulatów? Czy PO jest gotowa dopuścić przedstawicielki tzw. Strajku Kobiet do szkół? Widać gołym okiem, iż nawet politycy Lewicy boją się jawnych deklaracji w tej sprawie. Ale mimo tego lawirowania, odcinania się i chwalenia jednocześnie, tzw. Ogólnopolski Strajk Kobiet jest dziś elementem systemu totalnej opozycji i odciska coraz większe piętno na największej jej formacji. Platforma umacnia swoje lewe skrzydło lewactwem, również o obliczu antychrześcijańskim. A to oznacza, że najbliższe wybory parlamentarne będą w jeszcze większym stopniu dotyczyć spraw światopoglądowych. Stawką w nich będzie przede wszystkim utrzymanie tożsamości i polskiej kultury.
Jeśli dzisiaj rządząca większość utraci władzę, nowa większość zafunduje Polsce lewacki rollercoaster.