Debata w Parlamencie Europejskim zakończona wezwaniem władz Unii o uczynienie całej Wspólnoty strefą wolności LGBT przekroczyła granice szaleństwa. Odezwy domagające się prawa do kochania, kogo się chce, wypowiadane rozemocjonowanym głosem, nie miały końca. Potok bzdur, kłamstw i manipulacji zatopił umysły większości rozdygotanych europosłów. I gdyby to wydarzenie było jedynie incydentem, to byłoby nawet komiczne. Ale incydentem nie jest. Odwrotnie. To element realizowanego z żelazną konsekwencją planu, którego celem jest zlikwidowanie chrześcijańskich fundamentów naszej cywilizacji. I bez względu na to, jak szalenie wygląda jego realizacja, jak nonsensowne, głupie po prostu są kolejne postulaty i żądania, to mamy do czynienia z akcją, która jest niebezpieczna. Rezolucja Parlamentu Europejskiego jest furtką, poprzez którą będzie podjęta próba wprowadzenia w życie najbardziej radykalnych lewackich postulatów. Bez względu na ich szkodliwość i sprzeczność z prawem wielu państw Unii, z Polską na czele. W Brukseli czy Strasburgu europosłowie Platformy są w centrum lewackiej ofensywy. W Polsce natomiast działają wedle instrukcji zarysowanej przez Grupińskiego: tam, gdzie można, należy podnosić postulaty środowisk LGBT, a wobec większości Polaków jednak się od nich dystansować, zastępując je hasłami o wspieraniu jakichś nieokreślonych i nienazwanych wprost mniejszości lub o tolerancji. Jednak aktywność tego środowiska politycznego na forum PE jasno wskazuje, że gdy tylko Platforma i jej koalicjanci przejmą władzę, Polska zostanie wepchnięta do strefy wolności LGBT. To dziś już zupełnie oczywiste. Na naszych oczach dokonuje się rewolucja, która ma zmienić Europę. Oczywiście jest wciąż ogromna część mieszkańców Starego Kontynentu, którzy są jej przeciwnikami, ale walka z nimi w ogromnej części Unii odbywa się poprzez przejęcie mediów, zdominowanie debaty publicznej, świata akademickiego i bezwzględny ostracyzm wobec każdego, kto odważy się wyrazić krytyczną opinię. Forpoczty tego światopoglądowego terroru już są widoczne i w naszym kraju. Nie mogą jednak ruszyć z pełnym impetem, bo ciągle ogromna część Polaków nie akceptuje ich wizji świata, a poza tym nie mają oparcia w instytucjach państwa. Jednak wraz ze zmianą sytuacji politycznej w Polsce ruszy lewacka ofensywa. Nie powstrzymają jej żadne prawe skrzydła – bo one kompletnie się nie liczą – tego czy innego ugrupowania. To też wyzwanie dla poszczególnych członów Zjednoczonej Prawicy. Jeśli naprawdę zależy im na powstrzymaniu lewackiego rollercoasteru, to nie ma innej drogi niż trwanie dzisiejszej koalicji rządzącej. Destabilizowanie dziś sceny politycznej to nie tylko granie polskim interesem w czasie nieprzewidywalnego kryzysu gospodarczego, lecz także wiatr w żagle tęczowych zmian.
Lewacki rollercoaster cd.
Aktywność tego środowiska politycznego na forum PE jasno wskazuje, że gdy tylko Platforma i jej koalicjanci przejmą władzę, Polska zostanie wepchnięta do strefy wolności LGBT.