Nasz piłkarz miał boiskową utarczką z obrońcą rywali w środowy wieczór na murawie Stadionu Narodowego. Pech chciał, że adwersarz Glika – Kyle Walker ma nieco ciemniejszy odcień skóry. Od razu daje to asumpt do oskarżenia o rasizm. Boleśnie przekonał się o tym Ondrej Kudela, który wcześniej w tym roku, po spotkaniu Slavii Praga z Glasgow Rangers w Lidze Europy został zawieszony na dziesięć meczów za to, że rzekomo nazwał Glena Kamarę „czarną małpą”.
Za to „straszne” przewinienie Czech stracił szansę wyjazdu na Euro 2020, chociaż twardych dowodów, że faktycznie doszło do przejawu rasizmu brakło. Nie zbywało natomiast dowodów i świadków pobicia Kudeli pod szatnią. Czarnoskóry Kamara w ten sposób odpłacił za zniewagę i również został ukarany, ale chociaż – na zdrowy rozsądek – zdawałoby się pobicie jest gorsze niż obelżywe nazwanie kogoś „małpą”, to tutaj UEFA była zdecydowanie bardziej pobłażliwa i kara wyniosła raptem trzy mecze zawieszenia.
Nikt nie pochwala rasizmu, chciałoby się jednak, żeby przy okazji walki o szacunek wobec innych nie wylewano dziecka z kąpielą. Jeżeli ktoś chce pozbyć się rasizmu to powinien raczej skupić się na edukacji niż na karaniu piłkarzy za przekleństwa na boisku – tym bardziej, że czarnoskórzy piłkarze też nie są pod tym względem świętymi.
Bez wątpienia łatwiej „walczyć” z rasizmem przez populistyczne gesty jak klękanie przed meczem, ale efektów nie przynosi to żadnych. Anglicy, którzy klęczą wytrwale i przy każdej okazji powinni wiedzieć o tym najlepiej. Wulgarne wyzwiska i życzenia śmierci dla rodziny Kamila Glika, które napływają do żony polskiego piłkarza z Wysp Brytyjskich dają tylko dowód, że Anglicy zamiast oskarżać innych powinni się najpierw skupić na własnym podwórku.