Często słyszę pytanie, o co wam, konserwatystom, chodzi z tą ideologią LGBTQ? Co wam przeszkadza, że ludzie mają odmienną skłonność seksualną czy problemy z własną płcią” Odpowiedź jest prosta. Akurat to przeszkadza nam w stopniu nieznacznym. Bardzo współczuję osobom transseksualnym, a homoseksualistów traktuję tak samo jak każdego innego człowieka, co najwyżej kwestionując gejowską agendę dotyczącą małżeństw, adopcji czy niszczenia każdego, kto myśli inaczej. Problemem nie są ludzie, lecz ideologia, która niszczy nie tylko społeczeństwo, ale także życie konkretnych osób. Przykładem, bolesnym, z ostatnich tygodni jest historia 5-letniej dziewczynki z jednego z warszawskich przedszkoli, która twierdzi, że jest chłopcem. Matka i psycholog wspierają ją w tej „decyzji” i próbują zmusić dyrektorkę placówki, by zwracała się do niej męskim imieniem. A jeden z ideologów LGBTWQ postanowił wykorzystać tę historię do promowania lewackiej agendy politycznej. Historia tej dziewczynki (bo nikt mnie nie przekona, że to chłopiec) jest smutna i przerażająca. Smutna, bo głównym problemem tego dziecka nie jest kwestionowanie własnej płci (w tym wieku wiele dzieci udaje, że jest innej płci, testuje pewne rzeczy, doświadcza świata, i nie oznacza to problemów z autoidentyfikacją), lecz... dorośli, którzy albo mają niewiele oleju w głowie – może sytuacja ich przerosła – albo dziecięce zabawy czy ucieczkę od świata problemów dorosłych wykorzystują do budowania ideologii. Przerażające, bo ktoś krzywdzi tę dziewczynkę w sposób niebywały, w imię czysto ideologicznych racji. Ta krzywda wyrządzona nie tylko temu dziecku, ale i wielu innym, jest powodem, dla którego nie wolno nie walczyć z ideologią LGBTQ.
Ideologia przeciw dziecku
Homoseksualistów traktuję tak samo jak każdego innego człowieka, co najwyżej kwestionując gejowską agendę dotyczącą małżeństw, adopcji czy niszczenia każdego, kto myśli inaczej.