Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,albicla.com@ Joanna Lichocka,
12.03.2021 13:11

Gorszy sort wciąż aktywny

Rządy Zjednoczonej Prawicy oznaczają inwestowanie w projekty istotne dla polskiej racji stanu. Gdy władze przejmuje postkomuna, dzieje się odwrotnie – projekty ważne dla siły kraju są wstrzymywane, opóźniane lub po prostu pozostają na papierze.

Tak było z tarczą antyrakietową, która miała powstać w Polsce przed 2010 rokiem, ale zostało to zniweczone podczas rządów PO-PSL. Tak stało się z dywersyfikacją dostaw gazu – gdy projekty PiS i prezydenta Lecha Kaczyńskiego zostały storpedowane przez rząd Tuska, który to podpisał kompromitująco złą umowę na dostawy gazu z Rosją. 

To, że budowano gazoport w Świnoujściu podczas tych rządów, graniczyło niemal z cudem – wiele lat opóźnienia w jego budowie (zatrzymanie jej było sondażowo zbyt niebezpieczne dla PO-PSL) dawało jednak możliwość dyktowania cen i warunków dostaw gazu przez Rosję. Podobnie z budową Centralnego Portu Lotniczego – pomysł wszak nie jest nowy i to, że taki port jest potrzebny Polsce, było wiadomo także politykom PO-PSL w czasie ich rządów, jednak ówczesny rząd nie miał zamiaru przystępować do tego istotnego dla racji stanu projektu. Na papierze – i na kontach działaczy PO-PSL – był jedynie realizowany projekt budowy elektrowni atomowej. Na kolegów i krewnych wydano mnóstwo państwowych pieniędzy – o żadnej, nawet wstępnej, fazie realizacji nie było mowy. Gdy zaś rząd buduje i zapowiada budowę nowych ważnych dla racji stanu inwestycji, ze strony opozycji słychać krytykę i mnożą się ataki. A gdy powstają inwestycje mniejsze, ale nie mniej ważne dla lokalnego rozwoju kraju, jak peron we Włoszczowie czy w Końskich, towarzyszy temu także rechot. Gdy politycy PO i reszty opozycji występują przeciw przekopowi Mierzei Wiślanej, budowie Centralnego Portu Komunikacyjnego, budowie tunelu łączącego wyspy Uznam i Wolin, to trudno na to nie patrzeć jak na działania partii zewnętrznej, wynajętej do torpedowania inwestycji służących wzmocnieniu Polski. 

Zatrzymajmy się przy tunelu pod Świną. Jego budowa to koszt 912 mln zł – nie tak dużo za wprowadzenie normalnej komunikacji między terytorium Polski i Świnoujściem.

Pozwoli to też na łatwą komunikację między dwiema częściami Świnoujścia. Wzmacnia również Pomorze Zachodnie jako część Polski, a nie region ciążący ku Berlinowi, do którego trasy komunikacyjne były dotąd znacznie prostsze i, że tak powiem, „naturalne”. To jednak trudne do pojęcia – a przecież tak było – że planowany od dekad tunel nigdy dotąd nie mógł zostać zbudowany. Potrzeba było politycznej determinacji, przełamania imposybilizmu ciążącego nad Polską od dziesięcioleci w sprawach tego typu inwestycji.

Dziś budowa tunelu jest możliwa dzięki determinacji lidera Zjednoczonej Prawicy i rządu – bez niej pewnie znów byłoby mnóstwo „nie da się”.

Trudno też nie traktować inaczej jak wpisywania się w linię partii zewnętrznej działań dotychczasowego Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara. Bo jak można wytłumaczyć stanowisko Rzecznika, według którego kupienie przez krajowy koncern wydawnictwa Polska Press od niemieckich właścicieli może zagrażać wolności słowa?

Skoncentrowanie prasy regionalnej w rękach niemieckich takiego zagrożenia nie stanowi? Proszę spróbować to wytłumaczyć komukolwiek we Francji, Hiszpanii czy w innym państwie UE, że znaczna część politycznych elit otwarcie występuje w obronie obcych interesów w krajowych mediach. A czy ktoś może sobie wyobrazić w poważnych krajach polityków, którzy ogłaszają bojkot krajowego koncernu paliwowego i zalecają tankowanie na stacjach należących do zagranicznych podmiotów? A w Polsce bez wstydu, bez cienia refleksji w taki bojkot włączają się politycy największej podobno partii opozycyjnej. Wreszcie czy w ww. państwach jest licząca się siła polityczna, która każe ślepo powtarzać, że prawo europejskie jest ponad prawem krajowym w dziedzinach takich jak sądownictwo i to, co reguluje konstytucja ich państwa? Wyjaśnienie, że to politycy o bardzo małych rozumkach, jest niestety niewystarczające, bo w tej głupocie jest metoda. To po prostu reprezentanci interesów zewnętrznych, których działania skoncentrowane są na systematycznym osłabianiu instytucji państwa i otwartym – pod pozorem walki z rządem PiS – występowaniem przeciw służącym dobru kraju inwestycjom.

Gdy upadała Rzeczpospolita, podczas insurekcji kościuszkowskiej znaleziono w ambasadzie Rosji listę polityków i przedstawicieli elit opłacanych przez dwór rosyjski za torpedowanie projektów korzystnych dla kraju. Podobne – dziś można powiedzieć: faktury – znajdowały się w rękach przedstawicieli dworu Prus. To o tej części sprzedajnych, ogłupionych ludzi mówił przed laty Jarosław Kaczyński, gdy powiedział o gorszym sorcie – od wieków obecnym wśród polskich elit. Przedstawiciele gorszego sortu wypróbowanym sposobem manipulacji rozszerzyli znaczenie tamtych słów na wszystkich przeciwników rządu PiS. Do dziś można przecież spotkać ogłupionych tym przekazem przyzwoitych ludzi, którzy mówią o sobie, że są „gorszym sortem Polaków”. Nie są – to tylko ofiary szczującej propagandy partii zewnętrznej. Ale ten gorszy sort istnieje naprawdę – widać go miedzy innymi w postawie tych polityków totalnej opozycji, którzy przedkładają obce interesy nad polskie. Widać to w tekstach i wypowiedziach publicznych niektórych dziennikarzy. Ta smutna, wstydliwa część polskiej historii ma wciąż kolejne rozdziały.  
 

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE