Ten plan był spisany w gabinetach XVIII-wiecznej Francji – zbudować w naszej części Europy blok (wówczas Szwecji, Polski i Turcji), który rozdzieli Niemcy i Rosję, uniemożliwiając im zbliżenie i tworząc wraz z zachodnim mocarstwem swoisty pakiet kontrolny w Europie. Dziś trwa budowa takiego projektu – już nie z Turcją czy Szwecją, ale na pewno z Rumunią i państwami bałtyckimi, i nie z Francją w roli zachodniego mocarstwa, ale ze Stanami Zjednoczonymi. Pozwoli nam to na przynależenie do Europy na naszych warunkach – w razie berlińskich szaleństw będzie można uspokajać Niemców głosem z Waszyngtonu.
Geopolityczny przewrót dobrej zmiany
To się czasem zdarza – blok polityczny nie upada, ale zmieniają się międzynarodowe sojusze. Niedawna wizyta prezydenta Andrzeja Dudy w USA to krok do takiej przebudowy, w której wykorzystamy nasze położenie między morzami i pomiędzy Rosją a Niemcami.