Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Jacek Sasin,
01.10.2018 16:01

Franczyza – utarta ścieżka na początek wędrówki

W Radzie Gospodarczej Strefy Wolnego Słowa staramy się przyglądać wszelkim sprawom, które wpływają na mały i średni polski biznes.

Trzymamy rękę na pulsie przy okazji zmian prawnych, obserwujemy wszelkie wydarzenia gospodarcze, organizujemy spotkania ludzi reprezentujących MŚP z mediami i politykami, ale myślimy też o edukacji. Zależy nam na tym, by polskie MŚP nabierały na znaczeniu zarówno na naszym podwórku, jak i poza krajem. Szczególnie mały biznes wymaga troski.

Tutaj często nie ma wielkiego zaplecza księgowego i prawnego. Nie ma też często kapitału na szybki rozwój i na reagowanie w sytuacjach kryzysowych. Brak jest też często wiedzy, która ułatwia i ukierunkowuje.

Mały przedsiębiorca stoi zawsze przed dylematem, jak ugryźć tematykę własnego biznesu, by zapewnić sobie przetrwanie. Często mówi się, że najtrudniejsze są początki – ten czas, kiedy musimy „osadzić się” w rynku. Oczywiście nie jest to jedyny problem, ale na pewno jeden z największych.

Oprócz samozaparcia i dobrego pomysłu na biznes, a także dobrego rozeznania się w branży, którą chcemy się zająć w ramach prowadzonej działalności, konieczne jest też przyciągnięcie tego pierwszego klienta. Służą nam do tego wszelkie działania marketingowe. O tym, że mają one różny skutek, nikogo nie trzeba przekonywać. Nierzadko się dzieje tak, że włożone w marketing nakłady finansowe w ogóle się nie zwracają, a rozpoczęty dopiero co biznes szybko staje nad przepaścią nie mając w zanadrzu narzędzi chroniących przed upadkiem. A gdyby tak skorzystać z czyjejś rozpoznawalności? Gdyby zamiast tworzyć nową markę i inwestować w jej zaistnienie na rynku oprzeć swój start na czyimś sukcesie i na nim budować swój kapitał? Właśnie m.in. (a może przede wszystkim) temu ma służyć franczyza. Zakładasz, dla przykładu, nową restaurację, zatrudniasz nowych ludzi, zaczynasz od zera, ale twój szyld zna prawie każdy. Nie musisz się martwić o to, by Cię poznano i polubiono, bo już wcześniej ktoś o to zadbał.

Przykład ten widać doskonale choćby w ogródkach restauracyjnych dużych centrów handlowych. Mamy tam do wyboru nawet kilkanaście punktów gastronomicznych, ale tylko do dwóch, najbardziej rozpoznawalnych, stoją długie kolejki.

Nieważne, kto i kiedy taki punkt otworzył – ludzie znają tą markę i wiedzą doskonale, jak otrzymany posiłek będzie smakował, ile będzie kosztował i jak wygląda proces zamówienia i odbioru tego posiłku.

Są też minusy. Działając pod czyimś szyldem, rezygnujemy, przynajmniej po części, ze swojej indywidualności. Musimy w wielu kwestiach się dostosować, gdyż poszczególne punkty reprezentujące daną markę muszą często mieć zachowane takie same zasady obsługi, sposób wykonania usługi, podobny wygląd, itd. Jednak tak jest praktycznie zawsze – coś za coś.

I na tym nie koniec. Franczyza nie stawia przed nami jednego dylematu. Mówiąc o niej w kontekście różnych branż, mówimy w zasadzie o czymś innym. Wspólnym mianownikiem pozostaje idea prowadzenia działalności pod cudzą marką.

Nasze Stowarzyszenie podjęło ten temat już wcześniej. Podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy rozmawialiśmy o franczyzie m.in. z Rzecznikiem MŚP Adamem Abramowiczem, ministrem Arturem Soboniem i profesorem Robertem Gwiazdowskim. Warto wspomnieć o wyniku rozmów – wszyscy byli zgodni, że temat, ze względu na skalę, różnorodność i fakt, że jest adresowany m.in. do małego biznesu, wymaga dalszych rozmów oraz edukacji. 

Autor jest ekspertem Rady Gospodarczej Strefy Wolnego Słowa

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE