Komuś się może wydawać, że nie ma sensu wpłacać 10 zł, że to za mało. To nieprawda. Z lawiny takich wpłat zbiera się nasza siła – mówił w programie „Republika nocą” red. Tomasz Sakiewicz. Nie przesadzał – tysiące takich wpłat zbierają się w ciągu miesiąca na milionowe wsparcie każdego roku. I udało się.
„Gazeta Wyborcza” wieszczyła: „Telewizja Republika ogłosiła zbiórkę pieniędzy na koncesję. Konta stacji mogą zostać zablokowane”. Radio Zet, już po sukcesie zbiórki, drwiło po swojemu: „Zaskakujące obrazki w studiu Telewizji Republika. Stacja poinformowała, że udało jej się zebrać 2 mln zł na opłacenie koncesji. Zaraz potem goście w studiu zaczęli tańczyć. Nagrania obiegły media społecznościowe”.
Portal Wp.pl – ten od policyjnego współpracownika Szymona Jadczaka – też grzmiał: „Kuriozalne sceny w Republice. Tańce i kartonowy Tusk”. Portal Onet sprawy właściwie nie skomentował – choć przecież wypadałoby poinformować swoich czytelników o spektakularnym dniu krytycznej wobec niego stacji.
Hejterzy nie mogli świętować
Najciekawszy jest jednak anonimowy internet po stronie hejterów Republiki. Radykalni zwolennicy Donalda Tuska uznali bowiem, że skoro w niedzielę banki nie księgują przelewów, to znaczy, że cała akcja zbiórki 2 mln zł była fikcją. „Dla mnie cud, że zebrała w niedzielę, gdy przelewy bankowe w zasadzie nie działają” – pisał jeden z użytkowników w gorącej dyskusji na portalu X.
Byli i tacy, co uznali, że musiało dojść do prania pieniędzy, a starsi widzowie, emeryci nie umieliby dokonać wpłaty przez internet. Wylewa się z tych komentarzy pogarda do naszej wspólnoty. Ale też obnaża ich zwyczajną ignorancję. Przecież przelewy typu Blik, Express Elixir, BlueCash są natychmiastowe – także w niedzielę. Stacja wyświetlała nawet stan konta z wpłat, dzięki czemu można było rozpoznać zarówno rodzaj technologii przelewów, jak i kwotę.
Krytycy kwestionowali autentyczność zbiórki z determinacją płaskoziemców, którzy uważają, że Neil Amstrong nigdy nie wylądował na Księżycu, a cały moment został sfilmowany w specjalnym studiu NASA. I w tym porównaniu jest pewien paradoks – bo sukces Republiki jest trochę takim „małym krokiem dla człowieka, ale wielkim dla ludzkości”, tzn. wielką zbiórką środków i szaloną radością po jej sukcesie. Wielu się ten wymiar powodzenia nie mieści w głowie.
Niestandardowa telewizja
W głównym nurcie komentarzy z największą krytyką spotkała się reakcja na zebranie docelowej kwoty. Przeciwnikom Republiki nie podobała się radość redakcji i widzów, częstowanie pizzą, tańce, koncert oraz makiety polityków koalicji rządzącej. Wszystko to było jednak spontaniczne, autentyczne i wynikające ze szczerego zapału.
Widziałem te momenty zza kulis, gdy cała załoga, od dyrektora programowego po dźwiękowców, wymieniała się uśmiechami, a nasi widzowie, po kilkugodzinnym siedzeniu w studiu i kibicowaniu naszym wspólnym zmaganiom, po prostu wybuchli entuzjazmem. Dlaczegóż więc nie pokazywać emocji, gdy są one prawdziwe? Telewizja miałaby coś ukryć, bo to niestandardowo wygląda? Stłumić w sobie radość, bo nie wypada jej okazywać przed kamerą? Tacy jesteśmy, więc tak to pokazaliśmy.
Należałoby przypomnieć kilka kontekstów, w tym jeden najważniejszy. Wielka zbiórka na koncesję miała miejsce kilkanaście godzin po tym, jak się okazało, że dziennikarski mainstream współpracuje – prawdopodobnie nielegalnie – z policją lub prokuraturą i publikuje materiały podsuwane w ramach politycznych operacji deprecjonowania obozu niepodległościowego. Sprawa wyciekła, gdy Szymon Jadczak opublikował szczegółowy, nieprawdziwy tekst na temat rzekomego zatrzymania marszałka województwa lubelskiego Jarosława Stawiarskiego.
W tej patologicznej wersji wolnego rynku III RP media wyglądają więc tak, że jedna opcja polityczna – we współpracy z dziennikarzami – dokonuje prowokacji i manipulacji przeciwko mediom, które tę opcję polityczną krytykują. Ta asymetria na rynku polskich mediów jest co prawda dobrze znana, ale już dawno nie było takiej wpadki dziennikarskiej, która by to obnażyła w czasie rzeczywistym.
Ostatni raz taką skalę oszustw polityczno-dziennikarskich ujawnił Antoni Macierewicz swoim raportem likwidacyjnym WSI, w którym opisano np. operację „Paczka”, prowadzoną przez WSI i fundację Pro Civili. Tamta demaskacja miała jednak miejsce dekadę po samej operacji, teraz zaś udało się nakryć sprawców in flagranti.
Gdy dołączy się do tego inne objawy asymetrii medialnej – takie jak zastraszanie reklamodawców Republiki, sądowe próby odebrania koncesji czy też bojkot stacji przez przedstawicieli partii rządzącej – mamy pełny obraz walki Dawida z Goliatem.
I tak oto „tekturowi politycy” byli przygotowywani na środowe odcinki satyrycznego programu „Piachem w tryby” jako odpowiedź na bojkot ministrów i posłów z Koalicji Obywatelskiej. Udajecie, że nas nie ma? Zademonstrujemy to odpowiednimi makietami.
Prowadzicie czarny PR naszym reklamodawcom? Poprosimy widzów o finansowe wsparcie. Wasze służby razem z medialnymi cynglami przygotowują prowokację wobec nas? Zademonstrujemy swoją siłę ośmiogodzinnym maratonem obnażającym patologiczne mechanizmy polityczne III RP, połączonym ze zbiórką środków.
Żaden z niedzielnych elementów bezprecedensowego programu Miłosza Kłeczka nie wziął się znikąd i był owocem konkretnych ataków, szykan i manipulacji obozu lewicowo-liberalnego. Myśleliście, że skulimy ogony, a wy dorżniecie watahę? Nie tym razem, smutni panowie, nie tym razem.