Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Marcin  Herman
10.07.2023 11:00

Dziwny pucz i dziwny los puczysty

Alaksandr Łukaszenka stwierdził, że Jewgienij Prigożyn jest w Petersburgu lub w Moskwie, w każdym razie w Rosji. A tak szumnie zapowiadano, że oligarcha zaraz osiądzie ze swoimi najemnikami na Białorusi. Propagandy kremlowska i łukaszenkowska zaczęły straszyć Zachód i Ukrainę atakiem wagnerowców. Polska i Litwa na wszelki wypadek wzmocniły granice, zwłaszcza że zbliża się szczyt NATO w Wilnie.

Pojawiły się zdjęcia tajemniczego obozu budowanego na Białorusi. Jednak od puczu Prigożyna i domniemanego porozumienia o nietykalności buntowników w zamian za przeprowadzkę na Białoruś minęły już dwa tygodnie. Buntownik ani nie spełnił warunków porozumienia i nie przeniósł się na Białoruś, ani władza nie zrobiła mu żadnej osobistej krzywdy. Nawet zwróciła mu zajęte pieniądze. Oczywiście, Kreml oficjalnie uderza w firmy Prigożyna, np. w związku z dostawami żywności dla armii. Zniknął też gen. Surowikin kojarzony z Prigożynem. Wagnerowcy mają być zaś wcieleni do regularnej armii. Ale i tak sytuacja jest przedziwna. Trudno znaleźć w historii takie próby puczu, po których udaremnieniu puczysta jeździ sobie swobodnie po kraju.


Autor jest dziennikarzem TV Biełsat

NAJNOWSZE