Teraz wysyła ich na Ukrainę, by ginęli za złoto i pałace Putina i jego otoczenia. Jak pisze Agencja Reutera z Kuby, zainteresowanie Kubańczyków, by stać się „mięsem armatnim” Rosji jest duże, średnia pensja na Kubie to bowiem równowartość 17 dol., a w armii rosyjskiej obiecują im nawet równowartość 2000 dol. Nawet więc jeśli Kubańczyk zginie, ale dostanie jeden lub kilka żołdów, zabezpieczy rodzinę na kilka lat. Reżim kubański niby protestuje, stara się jakoś przeciwdziałać, ale wygląda na to, że nic nie może albo tak naprawdę nie chce zrobić. Kuba w latach 50. dokonała przewrotu komunistycznego pod hasłami antyimperializmu, zerwania z dominacją USA i likwidacji biedy. Wpadła pod jeszcze większą dominację Moskwy, ludzie żyją w urągających warunkach i giną w obcych imperialistycznych wojnach.
Autor jest dziennikarzem TV Biełsat