W teorii wszystko wygląda pięknie. Trudno też polemizować z faktem, że problem otyłości wśród polskich dzieci staje się coraz bardziej palący i prawdopodobnie będzie narastał. W czym zatem tkwi problem? Główna wątpliwość wynika z tego, że piękne założenia mogą przegrać w konfrontacji z rzeczywistością, kiedy się okaże, że dzieci nie będą chciały jeść takich posiłków i powrócą do domów głodne. Nie wolno zapominać, że żywność musi być nie tylko zdrowa, lecz także smaczna, a z tym może być problem. Specjaliści od żywienia przestrzegają, aby nie popadać w żywieniowe skrajności. Najlepszą puentą mogą być słowa jednego z jurorów programu „MasterChef”, który stwierdził, że „wierzy w dietę dobrze zbilansowaną, w której powinno być wszystko, czego człowiek potrzebuje”.
Deforma bierze się za dietę
Już dawno żaden początek roku szkolnego nie budził tak wielu emocji jak obecny, głównie ze względu na istotne „deformy” w szkole. Jedną z nich są nowe wytyczne ws. szkolnego żywienia. W jadłospisie będzie więcej warzyw, produktów pełnoziarnistych i roślin strączkowych, a mniej mięsa.