Ten piłkarz mógłby błyszczeć na piłkarskim firmamencie niczym Messi albo jakiś inny Ronaldo, tymczasem harował za dwóch w pomocy, robiąc miejsce dla swoich kolegów, by to oni mogli się wykazać. Podobnie grał w drużynie belgijskiej Eden Hazard, napędzał akcje kolegom, samemu tylko z rzadka wchodząc w rolę egzekutora. Jednak symbolem tych mistrzostw pozostanie Luka Modrić, chorwacki Winkelried. Człowiek, który wszystko brał na siebie. Ilustracją jego poczynań na boisku była akcja bodaj z ćwierćfinału z Rosją, kiedy to po wykonanym przez siebie niedokładnym (co rzadko mu się zdarzało) podaniu pognał za lecącą na rzut różny dla rywali piłką, zdołał ją dopaść i rozpocząć kolejną akcję. Pokierował kolegami tak, jak na słynnym już nagraniu sprzed wielu lat, które udokumentowało, jak pięcioletni Luka zagania do zagrody swoje owieczki.