Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,​Adrian Stankowski,
26.04.2017 08:01

Platforma kłamstwa

Za sprawą polityków (na szczęście ancien régime’u) poziom debaty publicznej i standardy zachowań, jakie powinny obowiązywać osoby piastujące najważniejsze funkcje państwowe, przebiły już dawno

Za sprawą polityków (na szczęście ancien régime’u) poziom debaty publicznej i standardy zachowań, jakie powinny obowiązywać osoby piastujące najważniejsze funkcje państwowe, przebiły już dawno dno żenady. Po kłamstwach premier Ewy Kopacz o przekopywaniu miejsca katastrofy smoleńskiej „na metr w głąb” oraz rzekomo wzorowej współpracy polskich i rosyjskich lekarzy patomorfologów do grona osób pozbawionych wszelkiego wstydu dołączył (w istocie stało się to już dawno) Radosław Sikorski. Po ujawnieniu dokumentów jasno wskazujących, że zeznając w sądzie – przypuszczalnie świadomie – posługiwał się nieprawdą, były szef polskiej dyplomacji kontratakuje, gołosłownie pomawiając Jarosława Kaczyńskiego o wydanie decyzji o locie śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego wraz z towarzyszącą mu delegacją do Smoleńska. Kłamstwo jest absurdalne, bo premier Kaczyński nie pełnił w owym czasie żadnej funkcji państwowej. Uciekając się do niego, Sikorski próbuje obciążyć własnymi winami człowieka, który wtedy stracił dwie najbliższe osoby i wielu przyjaciół. Dlatego dla byłego szefa MSZ-etu nigdy już nie powinno być miejsca nie tylko pośród osób kulturalnych, ale i w życiu publicznym kraju.

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE