Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Piotr Pałka,
05.04.2017 21:49

​Ulica Anny Politkowskiej zamiast Belwederskiej?

Istnieją proste symboliczne gesty, które wywołują większą wściekłość u potężnych dyktatorów niż płomienne oświadczenia instytucji broniących praw człowieka czy nawet dotkliwe sankcje. Przykład?

Istnieją proste symboliczne gesty, które wywołują większą wściekłość u potężnych dyktatorów niż płomienne oświadczenia instytucji broniących praw człowieka czy nawet dotkliwe sankcje. Przykład? Republikański senator Marco Rubio zaproponował, aby nazwę alei w Waszyngtonie, przy której mieści się rosyjska ambasada, nazwać na cześć Borysa Niemcowa zamordowanego dwa lata temu przez siepaczy Putina. Jeśli świat zachodni potraktowałby poważnie to, co dzieje się w Rosji, to okolice rosyjskich placówek dyplomatycznych powinny „obrodzić” ulicami Anny Politkowskiej, Pawła Klebnikowa, Aleksieja Dewotczenki i innych ofiar reżimu Putina. Wybór jest duży. Ulica Belwederska, przy której jest ambasada Federacji Rosyjskiej w Warszawie, również mogłaby mieć rosyjskiego patrona. Takie dyplomatyczne zadrażnienie z pewnością nie pomoże ociepleniu relacji, ale czy należy je w sposób sztuczny lukrować w stanie permanentnych wrogich działań wobec Polski i krajów ościennych? A swoją drogą byłby to bardzo ciekawy test dla rodzimych środowisk, które tak bardzo walczą o przestrzeganie praw człowieka w Polsce.

NAJNOWSZE