Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Igor ­Szczęsnowicz,
25.05.2021 08:54

80 lat pobłażania

Od 1941 r. trwa na Zachodzie festiwal pobłażania, ukłonów i pustych gestów, najpierw wobec Związku Sowieckiego, a potem Rosji oraz jej akolitów, czego skutki są nieodmiennie opłakane.

Porwanie przez Mińsk samolotu lecącego z Aten do Wilna w celu zatrzymania niewygodnego dla reżimu Alaksandra Łukaszenki opozycjonisty Ramana Pratasiewicza i rachityczne reakcje na ten czyn potwierdzają powyższą tezę. Czy naprawdę, cytując Józefa Stalina czy Lwa Trockiego, sowiecka/rosyjska armia musi wreszcie napoić konie w Oceanie Atlantyckim, przewędrowawszy wcześniej Europę, aby szeroko pojęty Zachód cokolwiek zrozumiał? Rosja i jej wierni lokalni stalinkowie pokroju Łukaszenki rozumieją tylko rozwiązania siłowe, z jakichkolwiek mniej lub bardziej śmiesznych sankcji gospodarczych mają tylko ubaw, naprawdę. I ja tu wcale nie odkrywam Ameryki, po naszej stronie Odry wiedzą to pewnie nawet nastolatki. Szkoda tylko, że Unia Europejska, tak prędka w stosowaniu wobec Polski bezczelnego szantażu energetycznego, nie potrafi w żaden sposób postawić się Władimirowi Putinowi. A może po prostu niektórzy unijni liderzy nie mogą tego zrobić, bo od dawna siedzą prezydentowi Rosji w kieszeni?
 

NAJNOWSZE