"Solidarność" to życie wielu z nas
Ostatnie dni sierpnia spędziłam we włoskiej Katanii. Chociaż Parlament Europejski swoje prace rozpoczyna dopiero z początkiem września, nie byłam tam na wakacjach.
Jestem człowiekiem Solidarności, stąd moje zaangażowanie na Sycylii. Nie chcę, by na temat solidarności, tym razem pisanej z małego "S", robiono mi wykłady. Nie chcę, by pouczana była Polska. Zarzuty takie są nie tylko niesprawiedliwe, ale i nieprawdziwe. Polska w przeszłości przyjmowała uchodźców uciekających przed wojną na Kaukazie, w tym dwie fale uchodźców z Czeczenii. Z powodów ekonomicznych schronienie na terytorium Polski przez ostatnie 20 lat znalazło tysiące obywateli Ukrainy i innych państw Europy Wschodniej.
Nie ma wątpliwości, że Zachód musi zapanować nad wielką falą migracji. Prawdziwa debata nad problemem uchodźców jeszcze się w Europie jednak nie zaczęła. Jej celem powinien być system, który rozwiąże realne problemy, również te, związane z kontrolą szlaku migracyjnego przez radykalne, sprzyjające ISIS, mafie. Bardzo złą praktyką jest przeciwstawianie zagrożeń ze wschodu tym nadciągającym z Afryki. Unia powinna stawić czoła zagrożeniom wszędzie tam, gdzie one występują. Przestrzegam przed poświęcaniem interesów i bezpieczeństwa mojego regionu, Europy Środkowej i Wschodniej dla " konstruktywnego" dialogu z Rosją dotyczącego innych części świata.