Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Cezary Mech,
29.08.2015 10:11

Wojna walutowa – kolejne starcie

Dewaluacja juana, którą wieszczyliśmy od początku roku, przyspieszyła ucieczkę kapitału z rynków wschodzących.

Dewaluacja juana, którą wieszczyliśmy od początku roku, przyspieszyła ucieczkę kapitału z rynków wschodzących. Skala odpływu jest olbrzymia – dwukrotnie silniejsza niż w czasie kryzysu 2008–2009. Przywiązanie do dolara i zgoda na osłabienie aktywności gospodarczej w Chinach wiązało się z dążeniem do uznania juana za walutę rezerwową MFW. Włączeniu do ekskluzywnego klubu, obejmującego dolara, euro, jena i funta, sprzeciwiły się jednak Stany Zjednoczone. Dla Chin byłoby to ważne – dominują wszak na świecie, gdy chodzi o produkcję i rezerwy walutowe, a mają skromny udział w finansach globalnych – juan jest używany jedynie w 1,7 proc. operacji w skali globalnej. Dlatego nawet nieznaczne zwiększenie jego udziału oznaczałoby możliwość miliardowych emisji. Inwestycje w rezerwy dewizowe na świecie wynoszą 6 bln dol. W 61 proc. przypadają one na obligacje dolarowe, w 24 proc. na euro i 4 proc. na funty. Inwestycje w juana to zaledwie 107 mld dol. Obecna dewaluacja juana to tylko 3 proc. w porównaniu z 33-procentową aprecjacją względem dolara od 2005 r. Może ona jednak oznaczać odsunięcie w czasie planów zdominowania przez Chiny światowego rynku kapitałowego.

 

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane