PO, PSL, SLD: Styl odchodzenia
Na Wall Street nazywamy takie momenty silnego odwrócenia trendu „przegięciami”.
Oczywiście ich członkowie – skorumpowani biurokraci – nie będą chcieli odejść z godnością, mimo decyzji wyborców. Więc dokąd pójdą? Muszą znaleźć nowego żywiciela. Ta „nowa scena polityczna” z „nowymi twarzami” i „nowymi programami”, które zaczęto właśnie sprzedawać, brzmi dziwnie znajomo, gdy pamięta się to, co PO mówiła w ciągu ostatniej dekady. Przypominam sobie te same wezwania do uwolnienia gospodarki, walki z korupcją i ograniczenia rządu powtarzane w kółko przez te lata oszustw i defraudacji. Nie trzeba dodawać, że żadna z tych obietnic nie doczekała się realizacji.
Zawsze mówię, żeby patrzeć na to, co ludzie robią, a nie na to, co mówią. Pamiętam np. obietnicę obniżenia podatków z 2010 r. To było w piątek. Wybory były w niedzielę. A w poniedziałek VAT został podniesiony do 23 proc. Więc gdy słyszę NowoczesnąPL, to brzmią mi zaraz w głowie dzwonki alarmowe.