Teraz natomiast sąd III Rzeczypospolitej, po żałośnie długim procesie, obwieścił, że Czesław Kiszczak, najwierniejszy współpracownik Jaruzelskiego, wprawdzie jest winny, ale może spać spokojnie. Skazał go bowiem co prawda na dwa lata więzienia, ale wykonanie kary zawiesił. Zauważmy jeszcze, że III RP zachowała się wobec skazanego przez 25 lat niezwykle wspaniałomyślnie również dlatego, że Kiszczaka nie zdegradowała do rangi szeregowca. Myślę zresztą, że niestety nie przyszło to nikomu we właściwych instytucjach nawet do głowy.
Kiszczak może spać spokojnie
Zwolennicy „związku przestępczego o charakterze zbrojnym”, który 13 grudnia 1981 r. wcielił w życie swój zbójecki plan stanu wojennego, mają powód do satysfakcji.
Teraz natomiast sąd III Rzeczypospolitej, po żałośnie długim procesie, obwieścił, że Czesław Kiszczak, najwierniejszy współpracownik Jaruzelskiego, wprawdzie jest winny, ale może spać spokojnie. Skazał go bowiem co prawda na dwa lata więzienia, ale wykonanie kary zawiesił. Zauważmy jeszcze, że III RP zachowała się wobec skazanego przez 25 lat niezwykle wspaniałomyślnie również dlatego, że Kiszczaka nie zdegradowała do rangi szeregowca. Myślę zresztą, że niestety nie przyszło to nikomu we właściwych instytucjach nawet do głowy.