Śląski pożar
Podpisane w ubiegłą sobotę porozumienie pomiędzy rządem Ewy Kopacz a reprezentacją górniczych związków zawodowych jest na pewno pierwszym wypadkiem w ostatnich 25 latach, w którym większościow
Mało tego, rząd musi także uchylić i przyjąć na nowo dopiero co uchwalony przez siebie 7 stycznia program naprawczy największej w Europie kopalni, jaką jest Kompania Węglowa.
Tylko te dwie elementarne konsekwencje umowy – prawne i programowe – zawartej na Śląsku pokazują społeczeństwu w Polsce, z jak niebezpieczną i chaotyczną ekipą władzy państwowej mamy do czynienia. Wielokrotnie w czasie ubiegłych siedmiu lat rządów ekipy Donalda Tuska i Ewy Kopacz dochodziło do afer, których główną przyczyną były prywatne interesy ludzi władzy, bezczynność, bezradność oraz ignorancja ufundowane na rosnącym przekonaniu o własnej bezkarności.
Profesjonalni destruktorzy
Płacą za to podatnicy – wzrasta poziom zadłużenia systemu finansów publicznych, ale najbardziej narastają w Polsce napięcia społeczne jako konsekwencja tak prowadzonej polityki. Namacalnym tego dowodem był trwający przez kilkanaście dni górniczy i społeczny protest na Śląsku.
Ciągnące się przez ostatnie lata katastrofalne zaniedbania rządu PO wobec sektora górnictwa węgla kamiennego uruchomiły największe od ponad 25 lat protesty społeczne w sercu Śląska – kilkunastotysięczną manifestację w Bytomiu, podobną w Gliwicach, wielotysięczny marsz w Zabrzu – czegoś podobnego nie było tu od lat. Jeśli do tego dołożymy trwające pod ziemią strajki górników – każdego dnia było tam ponad dwa tysiące pracowników (!) – dopełniało to obrazu skrajnie napiętej sytuacji społecznej. Na marginesie warto zauważyć, że ten ostatni fakt był przez czas górniczego protestu czwartą informacją dnia w większości mainstreamowych mediów. Nie wymaga to komentarza…
Kolejność działań władzy publicznej: doprowadzenie na skraj upadłości największej polskiej spółki górniczej, później przyjęcie i próba narzucenia desperackiego „programu ratunkowego” dla Kompanii Węglowej, ogłoszenie w telewizji przez premier Kopacz zwolnień tysięcy górników, nocna procedura prowadzenia w Sejmie prac nad „ustawą górniczą” – wszystko to w świetle zawartej następnie umowy każe zapytać o konsekwencje polityczne, społeczne i finansowe nie tylko dla regionu, lecz także dla Polski.
Upadek kontrolowany?
Jako przedstawiciel sejmowej opozycji przypomnę, że w ciągu ostatnich kilku lat wielokrotnie przestrzegaliśmy rząd przed dotkliwymi dla Śląska skutkami bezczynności władzy odpowiedzialnej za dzisiejszy upadłościowy scenariusz dla sektora górniczego.
A przecież poza dramatyczną sytuacją Kompanii Węglowej za kilka tygodni w podobnej sytuacji znajdą się Katowicki Holding Węglowy, a następnie Jastrzębska Spółka Węglowa. Nawiązuje do tego jeden z punktów zawartej w Katowicach umowy, rozszerzający jej zapisy na te podmioty – a w istocie zapowiadający finansowanie kolejnych zwolnień. Dla wielu śląskich miast to scenariusz radykalnego wzrostu bezrobocia i niejednokrotnie cios w ich tożsamość. Jak można było do tego doprowadzić, choćby tylko zapowiadając scenariusz likwidacji kopalń, z których każda ma odnowioną koncesję i złoża węgla, które niejednokrotnie wystarczą jeszcze na najbliższe 20–30 lat?!
A może chodzi o specyficznie rozumiany kontrolowany upadek, polegający na przekazaniu kopalń „swoim”? Stawiam to pytanie nie tylko w kontekście tej branży, ale licznych procesów toczących się w rozmaitych sektorach gospodarki – zwłaszcza tych regulowanych przez państwo. Czy mamy w Polsce do czynienia z nowym, specyficznie przebiegającym procesem uwłaszczenia poprzedzającym oddanie władzy?
Całość artykułu w "Gazecie Polskiej Codziennie"