To, że prof. Pawłowicz w Sejmie jadła kolację, to oczywiście nie jest szczyt savoir-vivre’u, ale z drugiej strony nocna sesja sejmowa po części ją usprawiedliwia. Natomiast pohukiwania na nią posłów partii, która słynie właściwie tylko z jednego – potoku chamstwa i łajdactwa, który stale przepływa przez brukane przez nią ławy sejmowe – są wyłącznie potworną hipokryzją. Ale z pewnością znaczenie tego słowa posłom spod znaku świńskiego ryja i zblatowanemu z nimi przy okazji werbalnej napaści na poseł Pawłowicz marszałkowi Sejmu Radosławowi Sikorskiemu nie jest znane. Słowo na pewno znają, ale zrozumienie jego znaczenia jest dla nich raczej zbyt trudne.
Zmowa świętoszków
Wczoraj w nocy w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej doszło do gorszącego widowiska.
To, że prof. Pawłowicz w Sejmie jadła kolację, to oczywiście nie jest szczyt savoir-vivre’u, ale z drugiej strony nocna sesja sejmowa po części ją usprawiedliwia. Natomiast pohukiwania na nią posłów partii, która słynie właściwie tylko z jednego – potoku chamstwa i łajdactwa, który stale przepływa przez brukane przez nią ławy sejmowe – są wyłącznie potworną hipokryzją. Ale z pewnością znaczenie tego słowa posłom spod znaku świńskiego ryja i zblatowanemu z nimi przy okazji werbalnej napaści na poseł Pawłowicz marszałkowi Sejmu Radosławowi Sikorskiemu nie jest znane. Słowo na pewno znają, ale zrozumienie jego znaczenia jest dla nich raczej zbyt trudne.