Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Wanda Zwinogrodzka,
15.11.2014 18:16

Tajemniczy ogród

Dojrzałe kultury bardzo wcześnie uświadamiają swoim wychowankom, że pod powierzchnią rzeczywistości kryje się wiele fascynujących sekretów, które – jeśli uda się je odkryć – mogą gruntownie zm

Dojrzałe kultury bardzo wcześnie uświadamiają swoim wychowankom, że pod powierzchnią rzeczywistości kryje się wiele fascynujących sekretów, które – jeśli uda się je odkryć – mogą gruntownie zmienić nasze wyobrażenie o otaczającym świecie, pomóc odnaleźć w nim drogę.

To przesłanie obecne jest w niezliczonych podaniach i baśniach, także w klasyce literackiej dla dzieci. U nas formułował je nieraz Kornel Makuszyński, ale najpełniej może wyraża je napisana przed ponad stu laty powieść Frances Hodgson Burnett. „Tajemniczy ogród”, odcięty wysokim murem i zamkniętą furtką, skrywa bolesne wspomnienia, które kładą się cieniem na losie bohaterów. Dopiero gdy odnajdą oni klucz, odważą się przekroczyć bramę, poznają i zaakceptują uwięzioną tam przeszłość, sami wrócą do życia, odzyskają radość, zdrowie i siły.

Jeśli odwracamy wzrok od tajemniczych ogrodów, w polu widzenia mamy świat mniej niepokojący, niewymagający aż tyle trudu, bezpieczniejszy, ale zarazem pozbawiony czaru i nadziei, nudny i pospolity. Można ogarnąć go jednym rzutem oka, spojrzenie prześlizguje się po jego powierzchni, rejestruje wyłącznie banał znanej codzienności. To od nas zależy, czy dostrzegłszy zatrzaśnięte bramy, miniemy je obojętnym wzrokiem, czy zechcemy zajrzeć poza nie. A tym samym – czy rozglądając się wokół, zobaczymy tylko monotonny landszaft, czy urzekający obraz.

„Bezrozumny okrzyk zdezorientowanego”

Z okazji Święta Niepodległości tygodnik „Wprost” przeprowadził z pięciorgiem młodych artystów rozmowy o Polsce i patriotyzmie. Wypowiadają się aktorzy: Anna Dereszowska (33 lata) i Mateusz Kościukiewicz (28), piosenkarka Ewa Farna (21), reżyser Krzysztof Skonieczny (31) oraz pisarka Patrycja Pustkowiak (33). To, co najbardziej uderza podczas lektury, to bezradność wobec tematu. Rozmówcy uchylają się od odpowiedzi, robią uniki albo plotą banały. Ich obserwacje wydają się miałkie i tuzinkowe, jakby niezdolni byli we własnej ojczyźnie poczynić żadnych oryginalnych – niechby i krytycznych – spostrzeżeń. Aprobatę zyskują niektóre przejawy obyczajowości („Lokalne jest fajne”), krajobraz („No i morze lubię. I góry.”), ewentualnie kuchnia („Nie mogę wytrzymać bez polskich zup!”). Spory rodaków budzą obawę, niechęć, potrzebę dystansu. „Ciężko się zaangażować w życie społeczne albo polityczne – mówi Kościukiewicz – ponieważ wiąże się to z tym, że koniecznie trzeba się opowiedzieć albo za tą, albo za tamtą stroną”. Spojrzenie przepytywanych w tygodniku artystów zatrzymuje się na powierzchni rzeczywistości, a ta okazuje się nieciekawa, nie budzi zatem większych emocji. To wędrowcy, dla których wrota do tajemniczych polskich ogrodów pozostają szczelnie zamknięte, właściwie niewidoczne.

W tym samym pokoleniu są jednak i inni. Wydawnictwo Sic! opublikowało właśnie książkę starszego zaledwie o kilka lat Przemysława Dakowicza (37), zatytułowaną „Obcowanie. Manifesty i eseje”. Tu Polska wygląda już odmiennie, choć jej codzienność autorowi także nie wydaje się pociągająca, bo przypomina śmietnisko, „ufundowaną na aporii mieszankę dwóch wizji świata i dwóch systemów wartości”. Pisze Dakowicz: „Pamięci sprzed komunizmu pozwolono się odradzać, ale tylko wśród chaszczy PRL. W ten sposób powstała plątanina pojęć, w której przeciętny człowiek – nieczytający książek historycznych, całą swoją wiedzę czerpiący z kolorowych tygodników i wiadomości telewizyjnych – gubi się bezpowrotnie, a wywołany do odpowiedzi, poproszony o jednoznaczną deklarację ideową, wpada w popłoch i krzyczy »oni wszyscy są warci siebie, oni wszyscy kłamią«. Śmietnisko w jego głowie, śmietnisko przez kogoś zaprojektowane i urządzone, uzasadnia i uprawomocnia ten bezrozumny okrzyk zdezorientowanego”.

No właśnie. Ostatni numer „Wprost” przynosi doskonałą egzemplifikację tego stanu rzeczy.

„Nić przypomnienia”

Jednakowoż Dakowicz patrzy znacznie uważniej niż rozmówcy tygodnika, w płytkiej, zaśmieconej codzienności widzi zaryglowane furtki, które prowadzą w świat całkiem inny, nieznany, fascynujący. Polski tajemniczy ogród, tak samo jak ten z angielskiej powieści, kryje rozpaczliwe wspomnienia. Tak naprawdę to nie ogród, ale cmentarz, powiedzmy Powązki, o których autor „Obcowania” pisał kiedyś w wierszu „Hortus conclusus”: „…krokiem szedłem żwawym/tam, gdzie kolumny, stelle, architrawy/pod czapą śniegu rosną z nagiej ziemi,/tam biegłem, śpiesząc zwodzonymi/mosty, kobiercami kwiatów zgniłych,/niewidzialnych, których korzenie, snem/zmorzone, pod ziemią rosły, tam, w ziemi,/się grzały…” W hortus conlusus, czyli ogrodzie zamkniętym, spoczywa nasza nieopowiedziana, nieprzeżyta, zepchnięta w podświadomość, krwawa przeszłość XX w. Póki nie sforsujemy odgradzających nas od niej bram, nie zdołamy ani pojąć rzeczywistości, w której żyjemy, ani też odnaleźć w niej własnej drogi, perswaduje Dakowicz. Polska teraźniejszość wydaje się nijaka i odpychająca właśnie dlatego, że odcięła się od własnej traumy, boi się z nią skonfrontować, wkroczyć między zdziczałe zarośla, odzyskać przestrzeń, którą porastają.

To intelektualne tchórzostwo wynika z lekceważenia wskazań pozostawionych przez najwybitniejsze polskie umysły, których przemyślenia autor przywołuje dla poparcia swojej diagnozy. Przypomina poglądy Słowackiego, Mochnackiego, Brzozowskiego, Norwida, Wyspiańskiego, analizuje dorobek Rymkiewicza – snuje „nić przypomnienia i związku”, jak nazywał ją Mochnacki, która łączy dzień wczorajszy z dzisiejszym i pozwala stworzyć osnowę jutra, bo autor jest świadom, że nie da się po prostu powielić dawnych recept, trzeba w mozole kształtować „język łączący tradycję i nowoczesność”, zdolny zapewnić kulturową kontynuację, ale zarazem „w dawne, spetryfikowane struktury semantyczne tchnąć nową treść, nowe życie”, podjąć wyzwania epoki ponowoczesnej. To zadanie dla literatury, sprecyzowane w dwóch programowych tekstach: „O literaturze polskiej w wieku dwudziestym pierwszym” i „Legenda nowoczesnej Polski”.

Całość artykułu w "Gazecie Polskiej Codziennie"

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane