Tutaj tworzy się nasza historia – pełna wzniosłych uniesień, ale i tragicznych zdarzeń. Niewyobrażalnych zniszczeń, ale zarazem bezprzykładnej determinacji, by mogła znów istnieć. Myśleć Warszawą to nosić w sobie pamięć przeszłych lat, ale także żyć jej teraźniejszością i odważnie działać na rzecz jej przyszłości, o której będziemy decydowali już 16 listopada.
Dziedzictwo prezydenta
Pragnę zmienić Warszawę, czerpiąc obficie z dziedzictwa prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Kiedy w 2002 r. Lech Kaczyński został prezydentem Warszawy, przejmował nie jednolite miasto, lecz federację luźno powiązanych ze sobą gmin, które nie miały wspólnego planu działania. Problemem był brak bezpieczeństwa obywateli oraz wszechobecna korupcja, a miasto pozbawione było wizji przyszłości i poważnych planów inwestycyjnych. Dopiero uświadamiając sobie ten stan, można zrozumieć, jak wiele dokonał na stanowisku prezydenta Warszawy. To nie tylko Muzeum Powstania Warszawskiego, którego – jestem przekonany – nie byłoby do dziś, gdyby nie zbudował go śp. prezydent. To także scalenie administracji Warszawy, skuteczna walka z przestępczością, zdecydowana poprawa obsługi mieszkańców. Ale to także rozwój sieci komunikacyjnej poprzez stworzenie szybkiej kolei miejskiej, dokończenie pierwszej linii metra i przygotowanie planów drugiej. Do tego dodajmy szeroko zakrojony program inwestycyjny, wciąż jeszcze zmieniający oblicze stolicy. Most Północny, Centrum Nauki Kopernik, przebudowa Krakowskiego Przedmieścia, a dodatkowo tak ważne inwestycje, które obecna administracja warszawska zarzuciła, jak odbudowa pałacu Saskiego czy Warszawski Park Technologiczny.
Lech Kaczyński bardzo kochał Warszawę i jej mieszkańców; pochylał się nad biednymi i potrzebującymi, zawsze myślał o tych, którym w życiu nie powiodło się najlepiej. Mówił, że musimy być narodem solidarnym, bo to solidarność dała nam wolność, o którą w tym mieście nieujarzmionym walczono jak nigdzie indziej na świecie. Wrażliwość, z jaką odnosił się do człowieka Lech Kaczyński, była godna podziwu nie mniej niż jego odwaga i determinacja.
Za kordonem urzędników
Dziś w Warszawie jak na dłoni widać, jak bardzo odległa od tych ideałów jest Hanna Gronkiewicz-Waltz i jej ekipa. Zamknięta w ratuszu za kordonem strażników broniących dostępu nawet do jej sekretariatu, unikająca jakiegokolwiek kontaktu z mieszkańcami, a nawet z radnymi miasta, całkowicie oderwana od codziennych problemów warszawiaków, pozbawiona energii i wycofana Hanna Gronkiewicz-Waltz trwa. Ludzie są oczywiście dla tej władzy ważni i interesujący, ale wyłącznie w jednym wymiarze – jako źródło budżetowych dochodów. Skala podwyżek cen usług komunalnych, jakich dopuściła się w ciągu ośmiu lat Hanna Gronkiewicz-Waltz, musi porażać. Bilety komunikacji miejskiej podrożały o 70 proc. Za wodę i ścieki przeciętne gospodarstwo domowe musi zapłacić odpowiednio o 80 i 154 proc. więcej niż w 2007 r. Podatek od nieruchomości wzrósł dla budynków mieszkalnych o 45 proc. Czynsze w lokalach komunalnych poszły w górę o niemal 290 proc., a opłaty za użytkowanie wieczyste nawet o kilka tysięcy procent.
Warto zadać sobie pytanie, na co więc przeznaczane są pieniądze warszawiaków? Odpowiedź jest prosta: na to, aby zaspokajać apetyty władzy. Warszawa ma najdroższą w Polsce, w przeliczeniu na jednego mieszkańca, administrację. W czasach rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz w ratuszu przybyło 2 tys. nowych urzędników, co nie przeszkodziło jednocześnie w wydawaniu milionów na zlecanie firmom zewnętrznym zadań, które przecież właśnie ci urzędnicy powinni wykonywać. Zerwę z tą praktyką. Administracja stolicy musi być tańsza i bardziej przyjazna warszawiakom. W tym celu dostosuję czas pracy urzędów do potrzeb mieszkańców i wprowadzę e‑urząd z prawdziwego zdarzenia.
Bezpłatna komunikacja
Gdzie jeszcze giną pieniądze, które łożą na swoje miasto warszawiacy? Realizowane w Warszawie inwestycje często są drastycznie przepłacane. Przykładem niech będzie druga linia metra. Dobrze, że jest budowana, źle za to, że budowana jest tak drogo. To jedna z najdroższych tego typu inwestycji w Europie. O czasie jej wykonania nawet nie wspomnę, przecież wielokrotnie słyszeliśmy, że miała być gotowa przed Euro 2012…
Chcę powiedzieć wyraźnie – dość podwyżek i bezrefleksyjnego szastania pieniędzmi warszawiaków. Zamiast podnosić opłaty za bilety, wprowadzę więc bezpłatną komunikację publiczną dla wszystkich płacących w Warszawie podatki. Już w 2015 r. obniżę o 30 proc. opłaty za bilety okresowe dla wszystkich warszawskich podatników. W ciągu kolejnych trzech lat opłaty będą systematycznie obniżane, aż do osiągnięcia w 2018 r. całkowicie bezpłatnej komunikacji publicznej dla wszystkich posiadaczy Karty Warszawiaka i Karty Młodego Warszawiaka. Wyliczenia ekspertów są jednoznaczne – bezpłatna komunikacja jest możliwa i w żadnym wypadku nie zrujnuje budżetu miasta. Na takim odważnym posunięciu warszawski budżet może nawet zarobić, a korzyści, które osiągniemy, są bezcenne: zadowolenie mieszkańców, mniejsze korki, czystsze powietrze.
A inne dziedziny życia? Obecna władza nie rozumie, że nowoczesne miasto to nie tylko beton, ale przede wszystkim ludzie i ich potrzeby. Donald Tusk mówił w Sejmie, że współczesny patriotyzm to drogi i ulice. Jeśli obecna władza tak rozumie to pojęcie, to nie dziwi, że z mapy Warszawy znikają kolejne kina i teatry, a na ich miejscu wyrastają galerie handlowe. Nie możemy na to bezczynnie patrzeć, kultura musi uzyskać zdecydowane wsparcie.
Chcę także, aby Warszawa była nie tylko administracyjną stolicą Polski, ale aby była również stolicą nauki. Taką widział ją prezydent Lech Kaczyński, planując budowę Centrum Nauki Kopernik oraz Warszawskiego Parku Technologicznego. Ta druga inwestycja, zarzucona przez Platformę Obywatelską, zostanie zrealizowana.
Ratusz, który słucha
Rozumiejąc, jak ważna jest opieka nad najmłodszymi mieszkańcami Warszawy, zapewnię dostępne przedszkola oraz dobrą edukację w warszawskich szkołach, w których utworzę gabinety dentystyczne. W centrum uwagi będą również warszawscy seniorzy, dziś często wypychani z życia społecznego. Samorząd musi być społecznie wrażliwy. Musi rozumieć, że choć bardzo byśmy tego chcieli, nie wszyscy warszawiacy mogą obyć się bez wsparcia ze strony władzy. Dlatego zreformuję pomoc społeczną i zintensyfikuję budownictwo socjalne, wspierając także tych, którzy tworzą nowe miejsca pracy. Dlatego będę zabiegał, aby w Warszawie powstała specjalna strefa ekonomiczna oraz sieć rozbudowanych inkubatorów przedsiębiorczości. Mieszkańcy Warszawy muszą mieć łatwiejszy dostęp do pracy. Chcę również dać warszawiakom poczucie bezpieczeństwa we własnym mieszkaniu. Dlatego przywrócę 90-proc. bonifikatę na wykup mieszkań komunalnych, przez tych, którzy żyją w nich często od pokoleń. Wprowadzę także znaczącą bonifikatę dla gospodarstw domowych przy zamianie użytkowania wieczystego we własność.
Wiem, jak bardzo warszawiacy chcą żyć w pięknym mieście. Temu będzie służyła rewitalizacja zaniedbanych obszarów stolicy, ze szczególnym uwzględnieniem warszawskiej Pragi, którą Hanna Gronkiewicz-Waltz zawsze traktowała po macoszemu.
Podstawą mojej prezydentury będzie dialog z warszawiakami, wsłuchiwanie się w ich oczekiwania i mówienie prawdy. Władza musi być dostępna dla obywateli, nie może jak dziś zamykać się w „wieży z kości słoniowej”. Dlatego użyję nowoczesnych technologii, aby usprawnić kontakt warszawiaków z urzędem, a także wprowadzę mechanizm bezpośrednich spotkań prezydenta z mieszkańcami.
Mam dobry program dla Warszawy i zespół, który chce i potrafi ten program zrealizować. Jestem głęboko przekonany, że nasze propozycje przyczynią się do poprawy jakości życia w stolicy oraz pozytywnie wpłyną na oblicze naszej ukochanej Warszawy.