Więcej muzyki, więcej inteligencji
Na koncercie Rolling Stonesów w Pradze dowiedziałam się od Roba Frabboniego, menedżera Keitha Richardsa, że Keith słucha non stop muzyki klasycznej. Po prostu nie wierzyłam.
Czy słyszeliście Państwo o tzw. efekcie Mozarta? Odkrył go prof. Alfred Tomatis, który muzykę wykorzystywał w latach 50. w terapiach leczenia np. zaburzeń mowy u dzieci. Muzyka, która według Tomatisa naładowuje mózg energią elektryczną, bardzo mocno oddziałuje na organizm człowieka. Odpowiada za wzrost kreatywności, efektywność pamięci, poprawę koordynacji ruchowej czy harmonizowanie napięcia mięśniowego. Efekt jest najbardziej widoczny u małych dzieci. Asymilują muzykę Mozarta, rozwijają się w szybszym tempie, a w ich mózgach uruchamia się praca neuronów zarówno w lewej, jak i w prawej półkuli. Muzyka klasyczna rozwija u dziecka zdolności matematyczne i językowe. Ale też relaksuje, wycisza, uspokaja i opóźnia objawy zmęczenia. Jest bodźcem wspomagającym funkcjonowanie i rozwój mózgu.
To właśnie muzyka klasyczna, barokowa, pogodna i taka, której rytm zbliżony jest do naturalnego tętna – 60 uderzeń na minutę – pobudza system immunologiczny, obniża ciśnienie krwi i wpływa stymulująco na fale mózgowe. Pobudza też emocje. Czyż można wyobrazić sobie lepsze, łatwiejsze i tańsze narzędzie edukacji dzieci, młodzieży i kreowania przyszłych elit?
To dzięki muzyce i świadomemu uczestniczeniu w jej odbiorze wyedukujemy wspaniałe, wrażliwe społeczeństwo. Luciano Pavarotti powiedział kiedyś, że „jeśli dzieci nie uczą się słuchać muzyki od najmłodszych lat, to są pozbawiane czegoś fundamentalnie ważnego w życiu”.
Chcielibyśmy więc częściej w salach filharmonii i opery widzieć matki i ojców z małymi dziećmi. I nie chodzi o to, aby wyprodukować masę bezrobotnych muzyków, ale by mieć mądre, wszechstronne społeczeństwo.